Studio Sonoria

Czytać, albo i nie czytać. Cz. 3

Co czytają Polacy? Według raportu Biblioteki Narodowej: Sienkiewicza, w zeszłym roku 50 twarzy Greya, poza tym kryminały, sensację, romanse, obyczajówkę. Powieści, które adaptowano na filmy, bo to ciekawe, czy nie wydarzyło się więcej niż pokazano i powieści filmowe, a więc powstałe na podstawie nakręconego filmu. Książki artystyczne, nowoczesne, trudniejsze, to mały odsetek. 


W tym roku dodatkowo, zanotowano ogromny spadek czytelnictwa w kadrze zarządzającej, a więc najczęściej znakomicie wykształconej. Dotyczy to zarówno czytania dla przyjemności, jak i książek fachowych. Jednocześnie należy podkreślić, że ta grupa świetnie umie korzystać z wiedzy i materiałów jaki oferuje Internet i nie jest to tylko Wikipedia. Możliwe, że nie traktują takiego surfowania, jako czytanie. Musza czytać przesyłane im dokumenty i jakoś na nie odpowiadać, ale nadal nie są to zwarte, długie teksty, które oferują nam książki. Poprawne i bogate językowo, odkrywcze i nowatorskie. Podobno mniej czytają materialiści, nakierowani na pieniądze i sukces zawodowy. Teraz okazuje się, że udaje się robić karierę, bez rozwijania swoich zawodowych kompetencji. Ta grupa jednocześnie, aktywnie spędza wolny czas, uprawia sporty. Na pewno w ten sposób rozładowuje stres, odreagowuje ruchem godziny odsiedziane za biurkiem lub stołem narad.


Czy rezygnacja z książek, która staje się faktem, to dobry znak? A może książki i czytanie są dla nas korzystne i potrzebne? 


Wyższy wynik czytelnictwa dla przyjemności, to wyższy wynik w osiągnięciach szkolnych. Książki przysparzają nam wiedzy, rozwijają nasz język i wyobraźnię. Wyobrażamy sobie to o czym czytamy, kojarzymy, zapamiętujemy. Ludzie oczytani są bardziej twórczy, spostrzegawczy i lepiej rozumieją otaczający nas świat. To zupełnie inne wrażenia, niż oglądanie filmu czy telewizji, gdzie wszystko jest pokazane, a nasza wyobraźnia ma niewiele do roboty. Często odczuwamy też niezadowolenie i czujemy się zawiedzeni, kiedy coś co sobie wyobraziliśmy nagle się zmaterializuje zgodnie z wyobrażeniami innego człowieka. Filmowe adaptacje rzadko zadawalają wszystkich, a właściwie prawie każdy ma wybranych przez twórców aktorów, dekoracji, scen czy dialogów jakieś zastrzeżenia.


Czytanie uspakaja, pozwala oderwać się od problemów dnia codziennego. Dlatego tak wielu ludzi (z pośród tych czytających) czytuje przed snem. Warunkiem jest jednak zaangażowanie w czytany tekst, nierozpraszanie się i nie zajmowanie jednocześnie innymi sprawami. Wiele osób potrzebuje dobrej chwili, aby osiągnąć taki stopień skupienia. Ja leżąc przez wiele miesięcy przykuta do łóżka, jako lektury wybierałam teksty trudne, aby odciąć sobie możliwość czytania po łepkach, myślenia o innych sprawach, czy przerywania i czytania krótkimi fragmentami. Tak można czytać gazetę i teksty niewiele znaczące. Podświadomie poszukiwałam możliwości zatopienia się w lekturze i zapomnienia o otaczających mnie, niemałych problemach. I tylko tak mi się to udawało. Potem przeczytałam uzasadnienie fachowców i tylko mogę potwierdzić, że tak to działa.


Czytając zdobywamy wiedzę o odległych krainach, egzotycznych kulturach. Dowiadujemy się, że życie może być inne niż nasze. Poznajemy w ten sposób innych ludzi, ich zwyczaje i problemy, a więc jesteśmy im bardziej życzliwi, bo więcej o nich wiemy. Ludzie boją się nieznanego, a więc kto wie mniej jest bardziej zamknięty, tradycyjny i odporny oraz niechętny zmianom. Społeczeństwa oczytane są bardziej tolerancyjne, otwarte na zmiany, inność, ale i innowacje. Czytanie jest źródłem naszej empatii. W tym przypadku czytanie można zastąpić audiobookiem, a często audiobook wypełnia nam czas, przy innych czynnościach. Wtedy również skupiamy się na przekazywanej treści i odcinamy od zewnętrznego świata.


Czytanie to nie tylko składanie liter w słowa. Zapamiętujemy i rozpoznajemy całe wyrazy, umiemy czytać rękopisy i zagmatwane słowa, a więc także jest to wyższy poziom kojarzenia. Fakt, że komputer ma z takimi przetworzonymi literami kłopot (częsty test sprawdzający) oznacza, że pracuje więcej ośrodków naszego mózgu i w ten sposób rozwijają się nowe połączenia mózgowe. Mowa to pewien kod, także zapisany tekst jest specyficznym szyfrem, a więc rozszyfrowując rozwijamy naszą inteligencję. Dlatego osobom po wylewie czy udarze w ramach rehabilitacji zaleca się rozwiązywanie krzyżówek, uczenie się języków i czytanie, a wtedy są szanse, że powstaną nowe połączenia i zaczną pracować inne ośrodki, które częściowo problemy wynikające z przebytej choroby zniwelują. 


Czytanie opóźnia proces starzenia, bo wytwarzając i pobudzając nasze komórki nerwowe zastępuje te zniszczone i uaktywnia pracę mózgu. Nie zapobiega chorobom, ale może złagodzić ich przebieg, a nawet nie dopuścić aby się ujawniły. Przeprowadzano badania patomorfologiczne mózgów uczonych. Ku zdziwieniu badaczy, wykazały u wielu aktywnych do końca życia myślicieli i naukowców, zmiany demencyjne, czy nawet ślady Alzhaimera, którego objawów za życia tych osób nie zauważono. Świadczy to o tym, że w mózgu postały obejścia chorych miejsc, a inne komórki mogły przejąć zadania, które należało wykonać.


Dlatego czytanie jest ważne. Czytanie długich tekstów, w które możemy się zaangażować i w których znacznie bardziej musimy się skupić, wyobrażać sobie, dedukować. Nie rekompensuje tego odczytywanie pojedynczych haseł czy wyrazów, sms, a nawet instrukcji obsługi czy przepisów służących wykonaniu potrawa. Trudno mówić o czytaniu książek, jeżeli są to książki kucharskie, czy poradniki, które już od kilku lat włączono do raportu. Rozumiem tok myślenia pomysłodawców. Bez takich „książek”, zakres czytelnictwa w Polsce, byłby chyba ujemny.,


Mam nadzieję, że przy moim wyniku ponad 100 książek przeczytanych rocznie, prędzej umrę niż uda mi się zużyć możliwości mojego mózgu, który ciągle wytwarza te nowe połączenia i pobudza do działanie te nieszczęsne moje nerwowe komórki. Albo już ich nawytwarzał w nadmiarze i dlatego domaga się ciągle jakiejś nowej roboty. Mam dysgrafię, ale czytam od dzieciństwa szybciej niż przeciętny człowiek. Z boku może to wyglądać, jakbym kartkowała książkę. Problem w tym, że ja pamiętam wszystko w najdrobniejszych szczegółach, jakbym pokonywała te strony czołganiem. Nigdy nie korzystałam też z kursów zapamiętywania, ani szybkiego czytania, bo to by dopiero było nieszczęście. Gdzie byśmy postawili te wszystkie książki, które znosiła bym do domu? A poza tym, kto by na nie zarobił? I czy wszyscy pisarze świata zdążyli by dla mnie pisać, tłumacze tłumaczyć a wydawcy drukować i wydawać?


Na razie, powtarzane jako dowcip, powiedzenie że więcej osób książki pisze niż czyta, powoli staje się smutną prawdą.

Close Menu