Styl i technologia filmu

Styl i technologia filmu

Nigdy filmowcy nie będą stanowić grupy tak licznej jak studenci politechnik, czy uniwersytetów, więc siłą rzeczy sprzedaż literatury fachowej odbywa się w mniejszych nakładach, a więc większym wysiłkiem i kosztem wydawcy. Często pokutuje wśród filmowców pogląd, że skoro film jest sztuką to naszym głównym zadaniem jest bycie artystą i kształtowanie artystów. Artystą się bywa, natomiast największy artysta musi być przede wszystkim zawodowcem. Rzemieślnikiem dobrze znającym swój warsztat, technologię, a także historię dziedziny, którą się zajmuje. 


Dlatego tej teoretycznej wiedzy powinniśmy w trakcie nauki, a potem całej swej drogi zawodowej wchłonąć jak najwięcej. I nie koniecznie muszą to być śmiertelne poważne podręczniki pełne wzorów i definicji. Wszystko, co jest pisane w dziedzinie filmu i dziedzinach mu pokrewnych to nasz kapitał, który jest nie do przecenienia. Obecnej oferty zazdroszczą nam Czesi i Słowacy, gdzie fachowych książek w języku ojczystym nie ma wcale. Co więcej ilekroć są w Polsce kupują polskie książki fachowe, lub zamawiają je za pośrednictwem internetu. Myślę, że w wielu przypadkach są lepiej zorientowani co i gdzie można kupić niż potencjalni polscy czytelnicy.


Ja sama należę do moli książkowych, cały czas śledzę rynek wydawniczy i czytam. Żyję w przeświadczeniu, że każda przeczytana książka to kolejny szczebel w moim rozwoju, dzięki temu, nawet jeżeli tematyka jest odległa umiem więcej i więcej mogę przekazać w mojej pracy artystycznej i pedagogicznej.


Od kilku lat niezmiennie bawi mnie książka Barry Salt’a Styl i technologia filmu: Historia i analiza tomy 1- 3. Ukazała się dzięki bezpłatnemu udostępnieniu praw autorskich do polskiego przekładu wydawnictwu PWSFTViT. Przekładu dokonała Alicja Helman, a kilku innych profesorów filmówki służyło konsultacją i przejrzało tekst. Książka napisana jest przystępnym językiem. Zaglądam do niej często, bo zawsze znajdzie się coś, co chciała bym sobie przypomnieć. 


Mam spisane skrzętnie notatki i dodatkowo uwagi na marginesach w tekście. Książka wygląda jak choinka, bo pełno w niej samoprzylepnych karteczek, którymi zaznaczam, rzeczy wiecznie ważne. Chwilami czyta się ją jak gawędę starszego pana, a jednocześnie opisywane próby, perypetie i zachodzące w przemyśle filmowym zmiany pozwalając lepiej zrozumieć całą filmową technologię i uporządkować cząstkową wiedzę z różnych źródeł i praktyki.

 
Jak dobrze, że Szkoła Filmowa ma siłę i zapał, aby takie cenne książki opracowywać i udostępniać poprzez sprzedaż wysyłkową czytelnikom. Z okazji rozpoczęcia roku akademickiego, bardzo polecam to źródło wiedzy moim i nie tyko moim, studentom.


Miejscem super fachowych książek jest Wydawnictwo Wojciech Marzec. Ta oferta jest już bardzo bogata. Są tłumaczenia zagranicznych autorów (W mgnieniu oka – Walter Murch, Technika montażu filmowego – Karol Reisz i Gavin Miller), ale udaje się też namówić co raz większe grono Polaków, aby dzielili się swoja wiedzą. Tu stawkę otwiera Allan Starski (scenografia), jest Michał Zabłocki (organizacja produkcji) i książkę wznawiano już 3 razy, Julia Popkiewicz (casting), Iga Bałos (prawo autorskie). Ja także postanowiłam moją książkę oddać pod opiekę temu wydawcy, a więc są także podstawy wiedzy o filmowym i nie filmowym dźwięku. Sztuka dźwięku, tytuł, który zaczerpnęłam z nazwy wykładu, jaki prowadził przed laty w AFiT, mój mistrz i profesor Janek Szmańda.


Trzecie źródło, które uważam za nie do przecenienia, to internetowa księgarnia fachowa dla dźwiękowców, ale nie tylko. www.audiologos.pl. To dobry adres, szczególnie, że tą drogą można dotrzeć do amerykańskiej literatury przedmiotu w języku oryginalnym.


I wreszcie UMFC. Moja macierzysta Uczelnia. To głównie książki dla muzyków, ale Prawo autorskie w muzyce Aleksandry Sewerynik ma jednak szerszy zasięg. Podobnie właśnie wydane dwu tomowe dzieło o dźwięku i sound design, Sztuka słuchania, prace Krzysztofa Lipki, czy starsze już pozycje Muzyka elektroniczna Włodzimierza Kotońskiego,

Mam nadzieję, że moja mini recenzja zainteresuje przynajmniej niektórych czytelników. Może uświadomi też moim i nie tylko moim studentom, że ich dyletanctwo i pobieżna wiedza są dla pedagogów widoczne gołym okiem, ale nie dla nas się uczą. Dobry fachowiec w filmie to człowiek o rozległej wiedzy z wielu dziedzin, ciekawy świata i jak najpełniej ten świat chłonący.


Dlatego zamiast poszukiwać internetowych bryków, które w kilku słowach pozwalają odpowiedzieć na pytanie, warto sięgnąć po książki i zgłębić zagadnienie bo nigdy nie wiadomo, kiedy taka wiedza okaże się nam pomocna.