Studio Sonoria

Skąd Litwini wracali?

Skąd Litwini wracali?

To w związku moją niedawną wyprawą na Litwę pytanie bardzo aktualne. Szczególnie, że zadane przez samego Wieszcza. Otóż Litwini w XIX w. wrócili z dalekiej podróży, czyli poczuli potrzebę, podobnie jak wiele innych nacji w tym czasie, na terenie całej Europy, utworzenia własnego, narodowego państwa. Nie stało się to w momencie zaborów, gdy wraz z Polakami dostali się pod Rosyjskie jarzmo. Co więcej wspólnie walczyliśmy o wolność w powstaniach 1830 i 1863 r., ale wkrótce potem, wraz z uwłaszczeniem pańszczyźnianych chłopów nastąpiły wtedy zasadnicze zmiany we wzajemnych stosunkach. Powstał oddolny, wywodzący się z chłopstwa ruch narodowy oparty na negacji wszystkiego co polskie i odrębności od państwa polskiego i Polaków. Carat wspierał te ruchy, pomagał tworzyć litewskie szkoły, a nawet dawał najlepszym uczniom stypendia, które pozwalały im studiować na rosyjskich uniwersytetach. Z tych kręgów wywodzi się inteligencja i przywódcy narodowości nowolitewskiej. Wkrótce nastąpiła jednak także negacja wszystkiego co wywodzi się z Rosji i wszelkiej słowiańszczyzny, ale narodowy ruch litewski przekształcał się przede wszystkim, w organizację co raz bardziej antypolską. 


W 1905 r., na fali rewolucji, odbył się Zjazd Wileński. Wprowadzono język litewski do szkół, urzędów i kościoła. Za ludność napływową, która nie mogła posiadać równych praw z Litwinami, uznano Niemców, Rosjan, Żydów i Polaków, natomiast Białorusini byli uważani za zeslawizowanych Litwinów. Antypolski charakter wystąpienia był niezwykle na rękę władzom carskim i są historycy, według których, był to ruch przez Rosję inspirowany. Strona polska walczyła o jedność polsko-litewską, a strona litewska tej jedności się sprzeciwiała, podobnie jak walczyła z polonizacją Litwinów, która od kilku wieków była faktem i na nowo definiowała narodowość ludności zamieszkującej tereny Litwy. 


W momencie wybuchu I wojny światowej narodowcy widzieli przyszłość Litwy w sojuszu z Rosją lub Niemcami. Najbardziej obawiali się kryterium językowego, bo nawet ludność wiejska powszechnie używała języka polskiego i ruskiego, szczególnie na terenach zachodnich. Spolonizowanie litewskiej szlachty uważali za wyrzekanie się korzeni i potępiali. Podkreślali agresywność Polaków w narzucaniu swojej kultury, szczególnie przez działalność katolickiego kleru. Jednocześnie wskazywali na narzucanie Litwinom rusyfikacji przez urzędowy język rosyjski. 


Polacy i spolonizowana ludność chciała wolnej Polski w unii z wolną Litwą. Podkreślano wielonarodowościowy charakter ziem litewskich oraz wpływ polskości na rozwój kultury, nauki, tradycję i religię, czyli największe skarby cywilizacyjne. Tego Litewscy narodowcy, zaakceptować nie mogli. Raczej za źródła swej kultury uznając tradycję ogólnoeuropejską. Republika Litewska, która powstała po I wojnie światowej, była w niewielkim stopniu reprezentantem tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego i żyjących w nim narodowości. 


Z Litwy pochodził Józef Piłsudski i po zdobyciu w 1919 r. Wilna, przez gen. Rydza-Śmigłego podjął próbę utworzenia polsko-litewskiego państwa, ale przy entuzjazmie Polaków władze Republiki w Kownie odpowiedziały obojętnością a Litwini strachem. Defilady i uroczyste dziękczynne modły przed obrazem Matki Boskiej w Ostrej Bramie były niezwykle piękne i uroczyste.


My także odwiedziliśmy Ostrą Bramę i to dwa razy. Raz spacerem, wracając z cmentarza na Rosie, dla obejrzenia okolicy, zakończonym na kawie w gościnnym „baras” nieopodal świątyni. Drugiego dnia byliśmy w kościele, a także przed Cudownym obrazem. Tu niestety czekała nas niemiła niespodzianka. Było raczej pustawo, za to w kaplicy klęczało czterech smutnych facetów w źle skrojonych garniturach. Był to osobiście dziadek Morawiecki i jego ekipa. Matka Boska jest litościwa, więc jakoś wytrzymała tę wizytę, ale jestem świadkiem, że też nie wykonała w kierunku marszałka seniora żadnych przyjaznych ruchów. Żeby chociaż te garnitury były trochę lepszej próby.


Miejsce jest niezwykle urokliwe i najbliższej okolicy właściwie dominuje wśród gwaru język polski. Po sąsiedzku znajduje się jeszcze pięknie odrestaurowana cerkiew i świątynia protestancka, a nawet cela Konrada, w której mógł być więziony Mickiewicz z towarzyszami, ale to nic pewnego. Jest to jednak wystarczający powód dla powstania muzeum. Ten fragment Starego miasta jest najlepiej utrzymany, chociaż wystarczy wejść na piękne podwórka, aby zobaczyć jak wiele brakuje im jeszcze do świetności.


Po I wojnie światowej trwały ostre targi pomiędzy władzami w Warszawie i Kownie. Ostatecznie wydzielono Litwę środkową i ziemia Wileńska stała się jednym z polskich województw. Stosunki pomiędzy Polską, Litwą i innymi krajami bałtyckimi, w tym Finlandią były napięte. Zawarto jedynie traktat o życzliwej neutralności. Chwile później był to już stan wojenny, który właściwie utrzymywał się do II wojny światowej. 


Litwa miała pretensje terytorialne i chciała w Wilnie umieścić stolicę. Polska miała pretensje etniczne i broniła mniejszości polskiej, wykazując też, że na zajętych terenach większość stanowią Polacy. W międzywojniu w Winie mieszkało po 50 tys. Polaków, Żydów i Litwinów, a każda z nacji stanowiła 1/3 ludności. 


W okresie międzywojennym Polacy stanowili ok. 16% ludności obecnego terytorium Litwy. Prawa Polaków zostały zabezpieczone w Konstytucji litewskiej z 1922 r., a w sejmie reprezentowało ich trzech posłów, którzy współpracowali z innymi mniejszościami, przede wszystkim żydowską i niemiecką. Jednak sytuacja mniejszości była na Litwie bardzo skomplikowana. Dochodziło bowiem do zajść na tle narodowościowym, działały bojówki, zmieniano brzmienia nazwisk, zakazywano używanie nielitewskich szyldów. 


W pakcie Ribbentrop-Mołotow kraje bałtyckie zaliczono do strefy wpływów Związku radzieckiego. Uznano tez prawa Litwy do obwodu wileńskiego. O niepodległości Polski miano zdecydować w późniejszym okresie, ustalając granice wpływów na linii Narew, Wisła i San. Po wybuchu wojny, zanim zajęto teren Litwy ZSRR przekazał Litwinom 1,6% powierzchni przedwojennej Polski wraz z 1 milionem mieszkańców. W 1940 r. proklamowano Litewską SRR i takie same republiki w krajach sąsiednich. 


Później na tereny litewskie wkroczyli Niemcy. Na tych terenach działała Armia krajowa, ale także kolaborujący z Niemcami Strzelcy Ponarscy i tworzone przez Niemców oddziały Obrony terytorialnej. Oddziały te odmówiły złożenia przysięgi na wierność Hitlerowi, a więc żołnierzy rozstrzelano lub wysłano do obozów koncentracyjnych. 


Żydzi wileńscy, gdy tylko Niemcy weszli na te tereny znaleźli się w Gettach. Po ich likwidacji w obozach pracy na Łotwie i Estonii oraz w obozie śmierci na Majdanku. Holokaust na Litwie doprowadził do prawie całkowitego wymordowania Żydów polskich i litewskich. Z ponad 210 tys. pozostało przy życiu ok. 15 tys. W zbrodniach brały udział także współpracujące z Niemcami, oddziały litewskie.


Po II wojnie światowej oba państwa znalazły się w strefie wpływów radzieckich. Litwa została republiką, Polska odgrywała rolę satelity, a jej obszar zmniejszył się o 20%. Nastąpiła też wymiana ludności. Polskę opuściło pół miliona osób pochodzenia białoruskiego, ukraińskiego i litewskiego. Pozostało ok. 10 tys. Litwinów w okolicach Sejn. Z Litwy do końca 1946 r. wyjechało ponad 170 tys. Polaków z tego 90 tys. z Wilna. 


Ich losy pokazywała pięknie druga cześć serialu Boża podszewka (reż. I. Cywińska, 2005), a także losy tych, którym udało się dotrzeć do Polski dopiero po latach. Pozostawiali wszystko, jechali w nieznane, przede wszystkim na Ziemie odzyskane, a więc obejmowali domy i majątki wypędzanych z tych terenów Niemców. Ci, którzy pozostali, też nie mieli dobrze. Wszystkich poddawano intensywnej sowietyzacji. Zamykano kościoły. W wileńskiej katedrze funkcjonował magazyn. Usunięto liczne tablice pamiątkowe w języku polskim i wysadzono w powietrze figury świętych wieńczące fasadę. Później zaczęto organizować w katedrze koncerty organowe, a wreszcie zorganizowano galerię sztuki. Od 1985 r. zaczęły znowu odbywać się nabożeństwa, a w 1989 r. katedra została rekonsekrowana i odtworzono zniszczone posagi.

Zdjęcia katedry:

 
Obecnie katedra jest pięknie odnowiona. Sąsiaduje ze sławetnym Zamkiem Giedymina, jego wzgórzem i pomnikiem. Jest autentyczna, choć jej losy są dość skomplikowane. Powstała na miejscu pogańskiej świątyni Perkuna, w jej podziemiach zachowały się pozostałości ofiarnego ołtarza. Potwierdzone źródła podają, że budowę gotyckiego kościoła rozpoczęto w 1386 r. i jej patronem był Św. Stanisław. Katedra spłonęła i odbudował ją Książę Witold. Pochowano tu Witolda i jego żonę Annę i od tego czasu było to miejsce pochówku książąt litewskich i królów polskich: Aleksandra Jagiellończyka, Barbary Radziwiłłówny, Elżbiety Habsburżanki i serca Władysława IV Wazy. 


W XVI w. rozpoczęto remont, co zakończyło się kolejnym pożarem. W 1530 król Zygmunt I Stary rozpoczął budowę świątyni renesansowej. Prace ukończono w 1538 r., a w 1547 r. miał tu miejsce potajemny ślub Zygmunta Augusta z Barbarą Radziwiłłówną. W 1610 r. znowu katedrę nawiedził pożar i była to okazja, aby wybudować kościół barokowy. 


Tak świątynię zaczął budować Zygmunt III Waza. Z dwóch powstałych wtedy wież pozostała jedna i stoi sobie samotnie na placu przed katedrą. Kolejne zniszczenia powodowali Rosjanie, którzy zamienili katedrę na stajnię, a potem Szwedzi (1706). W 1769 r. zawaliło się sklepienie nad Kaplicą Częstochowską i to był dobry moment, aby katedrę odbudować w stylu klasycznym.  


Taką katedrę wybudowano na zlecenie Stanisława Augusta Poniatowskiego i taka istnieje do dziś. Jej zewnętrzny wygląd jest niezwykle oryginalny, przypominający budowle greckie. Wnętrze jest jasne i przestronne. Układ trzynawowy uzupełniony licznymi kaplicami i oczywiście nieopodal samotna wieża. Patronami katedry są Św. Stanisław i Św. Władysław. Ołtarz główny przedstawia scenę zamordowania Św. Stanisław przez Bolesława Śmiałego. Msze odbywają się w języku litewskim.


Liczba Polaków mieszkających na Litwie spadła po II wojnie światowej o połowę. Obecnie jest to ok. 7%. Na Litwie liczącej niecałe 3 mln. mieszkańców, żyje ponad 200 tys. osób narodowości polskiej. Głównym skupiskiem Polonii jest Wilno i okręg wileński, gdzie Polacy stanowią ok. ¼ ludności, a w całym rejonie ponad połowę. Dominującą nacją są Polacy w rejonie solecznickim (ok.80%) a w Ejszyszkach i Miednikach jest ich ponad 93%. Populację obywateli żydowskiego na Litwie ocenia się na 5 tys. Mówią po polsku, litewsku i w jidisz.


Ludności na Litwie ubywa. Zmniejszyła się liczba urodzeń, natomiast można tez mówić o masowej emigracji zarobkowej do krajów Unii Europejskiej. Etnicznych Litwinów jest ok. 2,5 mln (mniej niż 85%). Resztę stanowią liczne mniejszości narodowe. W tym polska i nieznacznie mniejsza (ok. 180 tys.) rosyjska i białoruska. Chodząc ulicami Wilna słyszeliśmy głównie obco dla nas brzmiący język litewski, ale przebijały się też frazy rzucane w języku polskim i rosyjskim. Większość osób z którymi pracowaliśmy polski przynajmniej rozumiała, a część po polsku mówiła.

Close Menu