Studio Sonoria

„Zagraj to jeszcze raz Sam” – czyli po co komu playback

„Zagraj to jeszcze raz Sam” – czyli po co komu playback

Playbackiem nazywamy takie nagranie dźwięku, które wykonuje się z myślą o dalszych działaniach, dla których to, co robimy, stanowi bazę. Pół produkt, którego celem jest ułatwienie i uporządkowanie pracy nad całością projektu.


Powszechnie w formie całego lub pół playbacku stosowany jest w prezentacjach muzyki rozrywkowej. Można zaprosić gwiazdę, bez konieczności angażowania instrumentalistów, którzy muszą z nią utwór wykonać. Z punktu widzenia solisty, playback pozwala na większą elastyczność w przyjmowaniu koncertów. W sytuacjach kompletnie uniemożliwiających prawidłowe wykonanie (złe warunki atmosferyczne, czy akustyczne, lub skomplikowane ewolucje taneczne) pozwala na realizację spektaklu w oparciu o gotowy dźwięk. Są też formacje określane mianem studyjnych, których istnienie uzależnione jest od tak wielu urządzeń elektronicznych, że występ estradowy bez wykorzystania nośnika z częściowym nagraniem nie był by możliwy.

 
Nagrania wielośladowe muzyki to nic innego jak dogrywanie pod playback kolejnych warstw, instrumentów, solisty. Formą playbacku jest Karaoke (z japońskiego pusta orkiestra). Nagrania zawierające niekompletne wersje utworów do których pod playback można samemu wykonywać brakujące partie. Tak właśnie grywał swoje jazzowe improwizacje bohater filmu „Rozmowa”.


Współczesna muzyka poważna również często korzysta w koncertowych wykonaniach z elementów gotowych. Nawet w tytułach pojawiają się informacje, że utwór napisano na saxofon czy trąbkę oraz taśmę, czyli playback. Muzyka elektroniczna i konkretna często istnieje tylko w formie utrwalenia, a jej wykonanie to odtworzenie nagrania.


Playback zagościł w naszym życiu na dobre. Wcześniej zarejestrowane elementy są stałym składnikiem spektakli teatralnych. Rzadko co wieczór zasiada w teatrze orkiestra, a jeżeli, to spektakl posiada „wyjazdową” wersję z nagraną muzyką. Przestrzeń i doznania widza uzupełniane są o odtwarzane z nagrań efekty dźwiękowe, atmosfery i całe gotowe scenki dźwiękowe. Łamią one umowność dekoracji, uzupełniają treść, a często stają się elementem porządkującym i organizującym bieg wydarzeń. Słysząc dźwięk aktorzy podświadomie dostosowują się w swojej grze do jego rytmu, pulsacji, nastroju. 

Można się zastanawiać, czy gotowe, odtwarzane zawsze w niezmienny sposób elementy nie ograniczają spontaniczności wykonań. Do teatru na ten sam spektakl można chodzić wielokrotnie i za każdym razem będzie inny. Z powodu pogody, nastroju, samopoczucia, zmiany w obsadzie, a wreszcie publiczności, której reakcje inspirują, uskrzydlają, lub zniechęcają i peszą. Nawet orkiestra na dancingu każdego wieczoru gra inaczej. Każdego dnia są inni goście i inny rodzaj więzi wytwarza się pomiędzy tymi co grają, śpiewają, słuchają, czy tańczą. Magia chwili powoduje, że zapominamy o niedociągnięciach, nie słyszymy pomyłek i błędów.

 
Tak było zawsze. Jednak od czasu, gdy człowiek nauczył się rejestrować to, co widzi i słyszy i wielokrotnie to, co zapisał odtwarzać, pojawił się nowy priorytet – precyzja. To, co nie razi przy pierwszym emocjonalnym odbiorze staje się nieznośne, gdy błąd powtarza się przy każdym odtworzeniu. Stąd dążenie wykonawców do tego, aby ich występy były jak najbardziej zbliżone do perfekcji i próby wspomagania się stałymi, pewnymi elementami, a do takich należy playback.

Film to sztuka prezentująca tylko to, co zostało już utrwalane. Stąd naturalne wydaje się, dążenie do jak najpełniejszego wykorzystania wszystkich potencjalnych możliwości dla najlepszego wykonania finalnego produktu. Wielokrotnie powtarza się te same ujęcia, zmienia ustawienia kamery, montażem opracowuje kolejne edycje opowiadanej historii. Jednocześnie technika narzuca ograniczenia i wyznacza zasady realizacji. Film nie jest realizowany chronologicznie, często sąsiadujące w scenie ujęcia kręcone są w innym czasie i innych miejscach. W gotowym filmie operator koryguje i ujednolica światło nadając filmowi wspólną tonację barwową, często niedostatki obrazu wspomaga technika komputerową.

 
Dźwięk rejestruje się w czasie zdjęć, ale ostateczna szata dźwiękowa powstaje w trwającym wiele tygodni procesie udźwiękowienia. Powstają nowe nagrania, wiele materiałów nagrywa się ponownie, tworzy specyficzną dla danego filmu aurę, dźwięki zestawia się, dobiera wzajemne ich proporcje. Znakomitym uzupełnieniem tej skomplikowanej konstrukcji jest playback i powinno się korzystać z tej formy realizacji filmów przynajmniej z kilku powodów.


Wcześniejsze nagranie umożliwia precyzyjne przygotowanie zdjęć. Mając nagrany playback łatwiej zaplanować realizację sceny, oraz jej późniejszy montaż. Sceny muzyczne wymagają najczęściej skomplikowanej inscenizacji, a więc dzieląc playback na fragmenty nie trzeba pracować chronologicznie, a zgodnie z logiką sprawnego prowadzenia zdjęć. 


Często dopiero słuchanie nagrania pozwala uświadomić sobie, że muzyka jest zjawiskiem trwającym w czasie i rządzącym się własnym porządkiem. Jej rytm i tempo narracji w znaczącym stopniu wpływa na sposób i płynność ruchu kamery, oraz montaż obrazu. Dlatego niektórzy reżyserzy, np. Piotr Szulkin, całą potrzebną muzykę nagrywają przed zdjęciami i nawet jeżeli nie pełni ona w scenach funkcji playbacku, to stanowi inspirację i nadaje grze aktorskiej i pracy kamery odpowiedni charakter.
 

Playback pozwoli na przygotowanie choreografii i zaprezentowanie jej reżyserowi. Dla wielu reżyserów zobaczenie gotowej propozycji tańca, czy wykonania połączone ze słuchaną muzyką staje się dopiero właściwą inspiracją do stworzenia konstrukcji sceny. Również aktorowi posiadanie nagrania pozwala na lepsze przygotowanie roli i pełniejsze wykorzystanie możliwości jakie niesie ze sobą muzyka.

Wyćwiczenie utworu przez aktora umożliwi dostosowanie realizacji zdjęć do osiągniętych efektów i możliwości wykonawcy. Jeżeli korzystamy z pomocy dublera, słysząc i mierząc nagranie wyznaczymy miejsca „przebitek” i podzielimy zadania pomiędzy obu wykonawców. Mając gotowe nagranie łatwiej też sprawdzić, czy zarejestrowano obraz do wszystkich niezbędnych fragmentów. 
 

Wykonanie dodatkowych zadań w trakcie ujęcia jest często dla aktorów ogromnym stresem. Czują się pewniej, jeżeli nagranie muzyczne, mają już „za sobą”, a w trakcie sceny mogą markować śpiew czy grę dla potrzeb obrazu. Jeżeli aktor „udaje” grę na instrumencie, będzie mu łatwiej nauczyć się odpowiednich ruchów słuchając nagrania. Często aktorzy biorą udział w rejestracji szykowanych dla nich playbacków i w trakcie nagrań dopracowywana jest koncepcja późniejszej realizacji. W ten sposób przygotowywał się do roli Karola Szymanowskiego w Sławie i chwale Olgierd Łukaszewicz.
 

Do nagrania wybieramy dobrych muzyków grających na znakomitych instrumentach. W obrazie potrzebujemy charakterystycznych postaci i dobrze wyglądających, nie koniecznie sprawnych instrumentów. W filmie o L.van Beethovenie playbacki nagrała renomowana orkiestra i znani soliści, w obrazie potrzebowaliśmy muzyków, mężczyzn o wyglądzie nordyckim, bez wąsów i bród, oraz bez farbowanych włosów. Dostarczona do scen na mrozie atrapa altówki okazała się tak piękna, że używano jej zamiast cennego, ale gorzej wyglądającego oryginału. Wcześniejsze nagranie dało nam pełną swobodę.


Nie zawsze potrzebujemy widzieć wszystkich wykonawców, czasem interesują nas tylko tancerze czy solista, lub wybrani muzycy wypełniający kadr, a w takim przypadku nasze nagranie zrobione z trakcie zdjęć nie było by kompletne. 
 

Realizacja sceny to kilka godzin, czasem kilka oddalonych od siebie dni. Trudno utrzymać grającym to samo tempo i tę samą tonację. Muzyka w każdym ustawieniu kamery będzie zmieniała swoje brzmienie, bo inaczej będą ustawione mikrofony. Po zmontowaniu fragmenty tak zarejestrowanej sceny „nie pasują” do siebie. Łatwiejszy i bardziej precyzyjny jest montaż obrazu, jeżeli jego podstawę stanowi jednolite nagranie wykorzystane w kolejnych ujęciach, a to zapewnia nam playback. Zapobiega to też bardzo trudnym do wykonania muzycznym postsynchronom.
 

Wyobraźmy sobie kolumnę wojska, która w kolejnych ujęciach zmienia tempo marszu i myli krok. Dlatego do scen wymagających rytmicznego działania w wielu ujęciach warto przygotować playback – równy rytm np. wygrywany na werblach. 
 

Nagranie playbacku wymaga czasu. Trudno, aby cała ekipa czekała na efekt pracy dźwiękowca, dla którego wykonanie takiego zadania jest wyjątkowo trudne, bo do pracy w filmie używa innego sprzętu niż do nagrań muzycznych, a wybrane do zdjęć miejsce nie musi być akustycznie poprawne. Jeżeli organizowana jest specjalna rejestracja muzyki w trakcie zdjęć to i tak jej efektem będzie playback, tylko nagrany w niesprzyjających warunkach. 
 

Nagranie muzyki na poziomie obecnych nagrań fonograficznych wymaga specjalistycznego studia, a w przypadku realizacji przestrzennych odpowiedniego odseparowania poszczególnych elementów, co umożliwi późniejsze wielokanałowe zgranie muzyki do gotowego filmu uwzględniające np. ruch w kadrze. 
 

Ton międzynarodowy filmu składa się z nagrań samych „podkładów” muzycznych identycznych z całością piosenki. Łatwiej do podkładu dograć partię wokalną, trudniej na podstawie całego zapisu odtworzyć samo nagranie instrumentalne.

Nie oznacza to, że inna niż za pomocą playbacku realizacja scen muzycznych jest niemożliwa. Należy tylko wtedy pamiętać o szeregu problemów, które nas czekają.

 
Playback może też dotyczyć dialogu, jeżeli to mowa jest elementem porządkującym scenę. Dzieje się tak, gdy aktorzy maja wykonywać polecenia płynące z megafonu, jeżeli prowadzona jest rozmowa telefoniczna, lub potrzebna reakcja na komunikat radiowy. Często zamiast playbacku ktoś czyta potrzebny tekst na planie. Należy jednak pamiętać, że w tym przypadku kolejne ujęcia będą różnić się długością, również ich długość może być nieodpowiednia dla aktora, który później będzie miał wykonać ten tekst z właściwą interpretacją.


Playback może dotyczyć efektów, jeżeli efekty organizują przestrzeń czasową sceny. Może to być strzał, dzwonek do drzwi, dzwonek telefonu itp. Najczęściej taki playback zastępuje się komendą. 

Dlaczego tak wiele miejsca poświęciłam playbackom? Zmienia się technika realizacji filmów, zwiększa tempo pracy, poszukuje się oszczędności. W ferworze walki łatwo zapomnieć o przyczynach dla których ktoś kiedyś coś wymyślił i czemu miało to służyć. Oglądając polską produkcję z ostatnich lat może się wydawać, że zbyt łatwo, tłumacząc się niewygodą, realizatorzy rezygnują z precyzyjnych przygotowań i playbackowej podstawy w scenach, których treścią jest muzyka, lub dźwięk jest elementem porządkującym bieg wydarzeń. Co raz rzadziej oglądamy filmy tylko raz i mamy więcej czasu, aby rozsmakowywać się w szczegółach, lub denerwować niechlujnością. A powodów do zdenerwowania jest chyba zbyt dużo. 


Kiedy będziecie mieli państwo obejrzeć, po raz kolejny moje ukochane Rydwany ognia zwróćcie uwagę na wokalno-instrumentalny występ głównego bohatera na statku. Ja męczę się w tym miejscu za każdym razem. Każdy film ma potencjalną szansę na międzynarodową karierę i wtedy ma też swój międzynarodowy, wielo-oskarowy wstyd.

Close Menu