Studio Sonoria

Fin de siècle, a powstanie kina

Fin de siècle, a powstanie kina

Podobno świat i ludzkość rozwijają się zgodnie z wykresem funkcji logarytmicznej. Najpierw, długo, niewiele się dzieje, za to kiedy rzecz osiągnie punkt krytyczny, wszystko nabiera tempa, a efekty pojawiają się właściwie znienacka. Takim czasem ogromnego przyspieszenia we wszystkich właściwie dziedzinach ówczesnego życia był XIX w. Właśnie wtedy zaczęły się finalizować różne wcześniejsze idee i pomysły, bo nagle pojawiały się brakujące ogniwa i rozwiązania. I to w wielu, często odległych od siebie dziedzinach równocześnie.


Popularne staje się życie w mieście. Ludności wiejskiej miasto daje pracę, a przynajmniej jej obietnicę. Ludzie dobrze urodzeni i zamożni w mieście szukają wygody (prąd, wodociągi, teatry i inne ogólnie dostępne przybytki muz) i obniżki dotychczas ponoszonych kosztów utrzymania (nie trzeba mieć na służbie krawca, czy szewca, a nawet kapeli dworskiej). Rozwój miast jest możliwy, dzięki postępowi techniki i tworzeniu odpowiedniej infrastruktury. Rozwija się energetyka (silnik parowy, spalinowy, elektryczny, turbiny wodne i wiatrowe), transport pomiędzy miastami (koleje, drogi bite i asfaltowe, samochody), a nawet kontynentami (statki, sterowce, samoloty) i łączność (telegraf, telefon, radio, telewizja). Postępuje elektryfikacja, wodociągi, kanalizacja, centralne ogrzewanie, transport miejski (metro, elektryczne tramwaje), oświetlenie ulic. To także powstawanie przemysłu, fabryk, banków i giełdy. Nawozów sztucznych, proszków do prania, tworzyw sztucznych (celuloid). A także badań medycznych (morfologia, cytologia, prześwietlenie), chirurgii i higieny.


Następuje gwałtowny rozwój nauki i przybór wiedzy niespotykany w życiu poprzednich pokoleń. Z czasem łączą się takie nazwiska jak Einstein, Newton, Darwin, Dalton, Avogadro, Mendelejew, Kelvin i oczywiście Maria Skłodowska-Curie. Powstają centra badawcze finansowane przez przemysł, a niezależnie firmy typu wynalazki spółka z o.o. (T.A. Edison, G. Bell). Zabawa w eksperymenty przestaje być domeną znudzonych arystokratów, a staje działalnością zawodową. Często naukowcy pracują w kilku dziedzinach jednocześnie (M. Słodowska w dziedzinie fizyki i chemii), stąd wiele odkryć o złożonej strukturze. Nauka zostaje związana z efektami jej badań. Zaczyna działać sprzężenie zwrotne między wiedzą, a postępem gospodarki.


Za rzeczywistością podążają nauki prawnicze. Połowa XIX w. przynosi epokową zmianę: świadomość wartości, jaką przedstawiają wytwory intelektu, często nieposiadające swojej materialnej postaci. Pierwsza umowa międzynarodowa dotyczy ochrony własności przemysłowej i patentów (Konwencja Paryska) i zostaje podpisana w 1883 r. Razem z Konwencją Berneńską z 1886 r. o ochronie dzieł literackich i artystycznych staje się podstawą międzynarodowego systemu ochrony własności intelektualnej. Takie działanie zachęca i dopinguje szalonych wynalazców do intensyfikacji swoich nowatorskich działań.


Ogromne zmiany zachodzą w sztuce. W drugiej połowie XIX w. następuje odwrót od romantyzmu, na rzecz naturalizmu i realizmu (pozytywizm). Był to wpływ nauk przyrodniczych i technicznych. Zmiany zachodzą w teatrze. Spektakle stają się bardziej realistyczne w treści. Wygasza się światło, bo ułatwia to skupienie na scenie. Widzowie zaczynają przychodzić do teatru, nie tylko w celach towarzyskich, ale by towarzyszyć akcji dramatycznej. Pojawia się inne myślenie o dekoracjach. Dekoracje stają się pełniejsze i bardziej rzeczywiste. Mniej skrótowo, czy schematycznie, ilustrowane są książki. Pojawiają się ilustracje przypominające obrazy. Tworzy się iluzje i wizje (G. Melies). Poszukuje zjednoczonej sztuki, synkretycznej (R. Wagner, S. Wyspiański). Trwają poszukiwania nowych środków wyrazu (w muzyce dodekafonia, serializm, odejście od systemu dur/moll) i zmian.


Przełom wieków to przeobrażenia sztuki na miarę wstrząsów ekonomicznych. Dotychczasowe pojmowanie sztuki opierało się na kanonach Starożytności. Już w Oświeceniu problem udziału maszyny w kreacji artystycznej podnosił J.J. Rousseau. Obarczał technikę całym złem moralnym, które towarzyszyło człowiekowi i uważał, że idea sztuki zabijana jest przez maszynę. Tymczasem pojawiły się działania, które opierając się na dostępnej technice niosły ze sobą pewne przesłania artystyczne i kreację. Taką dziedziną była rozwijająca się przez cały XIX w. fotografia. Owocuje to zmianami w sztukach plastycznych, które zaczęły od realizmu odchodzić (impresjonizm, symbolizm, sztuka abstrakcyjna), bo to miejsce zajął ktoś bardziej rzeczywisty i dokładny. 


Dostępne publicznie stają się teatry, opery, sale koncertowe i taneczne, galerie i muzea, a z nimi pojawia się masowy dostęp do kultury i sztuki. Równolegle zmienia się sposób wykonywania wielu prac (wprowadza się określony czas i godziny pracy) i szary człowiek nagle zaczyna dysponować czasem wolnym, który można jakoś zagospodarować. Scena teatralna łączy się z salą, aktor staje się zwyczajniejszy i bliższy publiczności. To początki kabaretów, teatrzyków ogródkowych (A. Zimajer), muzyki w parkach (J. Strauss), eleganckich kawiarniach i restauracjach. Popularyzuje się sztuka czytania, poszerza wiedza o świecie, pojawia ciekawość i potrzeba nowości. W takim momencie pojawiają się umiejętności zapisywania obrazu i niezależnie – dźwięku. … kino (i film) nie są jedynie wynalazkami, lecz stanowią rezultat złożonego, wielorako zdeterminowanego procesu technicznego, społecznego, ekonomicznego, generalnie – kulturowego, w obrębie którego zestaw wynalazków to tylko przypadek szczególny materialności danej praktyki znaczącej pisze Jean – Louis Comolli. Nie było jednego konstruktora, a wielu lokalnych eksperymentatorów, którzy stawiali przed sobą różne cele.


Dla Edisona były to aparaty dla jednej osoby, które uruchamiało wrzucenie niklowanej monety, postawione w salonach Penny Arcade i dostarczanie im co raz to nowych, krótkich (ok. 20 s.) filmików. Tam gdzie je umieszczano wróżono z ręki, przyjmowano zakłady sportowe. Stały też inne automaty: do gry, pokazujące przezrocza (fotoplastykon) lub sprzedające słodycze. Oglądaniu towarzyszyły dochodzące zewsząd dźwięki.


Filmy Lathmana były rejestracją walk bokserskich, a pokazywano je z przenośnego projektora, który wędrowny filmowiec rozstawiał w kolejnych saloonach na Dzikim Zachodzie. Stąd dla wielu widzów dźwięki niemego kina to projektor i rozstrojone pianino. Publiczność była głośna i żywiołowa.


Filmy Braci Lumière były czymś w rodzaju ruchomych pocztówek i to one zapoczątkowały historię współczesnego filmu dokumentalnego, a Oblany ogrodnik to pierwszy film z fabułą. Także pokazy Braci Lumière były pierwszymi projekcjami z prawdziwego zdarzenia i na nich pojawił się dźwięk, a raczej muzyka, która miała sprawić, że widzowie braku dźwięku nie odczuwali.


Film jest spadkobiercą sztuk plastycznych, a przede wszystkim fotografii i można powiedzieć, że jego celem było ożywienie statycznych dotąd wyobrażeń i widoków. Nie przewidywano, żeby jego częścią stanie się dźwięk, bo dotychczas sztukom przedstawiającym dźwięk nie był potrzebny. Ale bardzo szybko okazało się, że nowe medium dźwięku potrzebuje, a tym powodem jest ruch i dźwięk, który każdy nasz ruch powoduje. A także rytm, bo nasze ruchy są zrytmizowane, a także my chętnie poddajemy się rytmowi, który narzuca nam świat zewnętrzny.


Naturalnym nośnikiem rytmu jest muzyka, stąd jej związek z pracą, obrzędami, poezją, tańcem. Jedną z przyczyn wprowadzenia akompaniamentu muzycznego do kina niemego był właśnie rytm filmu jako sztuki ruchu. K. London twierdził, że można wyobrazić sobie ludzi słuchających w ciszy, bo przecież nikt nie zabroni im się przy tym rozglądać, ale trudno sobie wyobrazić, że oglądają coś taką ciszę zachowując. Autor dowodził, że 30 lat filmu niemego dobitnie dowiodło, że wprowadzenie dźwięku było od początku nieuniknione, a czekano jedynie na przezwyciężenie związanych z tym technicznych trudności. Należy się z tymi twierdzeniami zgodzić.


Czy film był potrzebny zapisanemu dźwiękowi? Bardzo szybko było wiadomo, że nie. Dźwięk jest znakomitą pożywką dla naszej wyobraźni. Nie potrzebny nam obraz, abyśmy mogli sobie wyobrazić telefonicznego rozmówcę, wykonawcę słyszanego na płycie, czy za pośrednictwem radia. Film bez obrazu nie istnieje, ale dysponując dźwiękiem możemy niezwykle taką wypowiedź filmową wzbogacić i nie dotyczy to tylko dialogu, a nawet to wzbogacenie dotyczy całkiem innych dźwięków. Świadomość widzenia towarzyszy nam przez cały czas, natomiast ludzie nauczyli się nie zwracać uwagi na to czego słuchają. Dźwięki odbiera nasz słuch samodzielnie, przechowuje i komentuje. To uchodzi naszej uwadze i dzieje się jakby mimochodem. Wtedy nawet interpretacja jest podświadoma, co oznacza, że w nią nie ingerujemy.


Cóż za wspaniały kanał komunikacyjny! Bezbronny widz, zdany na naszą łaskę i niełaskę. Chce czy nie chce, nabiera głębokiego przekonania, na podstawie podsuwanych mu dźwiękiem informacji. Wystarczy tylko takie informacje przygotować i umiejętnie przemycić, korzystając z jego podświadomości. Na tym polega siła filmowego dźwięku.

Close Menu