Stosunki wzajemne

Stosunki wzajemne

Przywykliśmy, że prawo autorskie we wszystkich krajach z którymi współpracujemy jest podobne do naszego. Tak jest w istocie w przypadku krajów Europy kontynentalnej, ale cały szereg innych rozwiązań zawiera prawodawstwo Niemieckie, Brytyjskie, czy krajów arabskich. Jeszcze inaczej konstruowane było prawo w dalekich od nas terytoriach, a więc mimo zbliżania stanowisk (Konwencję Berneńską podpisało już blisko 200 krajów i terytoriów), ciągle wiele jest rozwiązań, które mogą nas zadziwić.

Konwencje międzynarodowe oznaczają, że uzgodniono pewien zakres wspólnych poglądów podpisujących stron i pewien zakres wspólnych działań, który mniej więcej jest porównywalny. Może nie jest to określenie prawnicze, ale tak można sobie wyobrazić proces porównywania różnych zapisów ustawowych, szczególnie gdy np. porównujemy prawo autorskie dwóch krajów, z których w jednym obowiązuje porządek droit d’auteur, a w drugim copyright. I tak to wyglądało kiedy do Konwencji Berneńskiej przyjmowano najpierw Wielka Brytanię (1888), a potem Stany Zjednoczone (1989).


Wśród problemów w podpisaniu porozumienia, poza długością czasu ochrony i obowiązkiem rejestracji utworów, były prawa osobiste twórców, które w systemie prawnym amerykańskim nie istnieją w formie znanej w prawodawstwach europejskich. W tym celu powołano wspólną grupę roboczą, która miała rozstrzygnąć problem. Eksperci doszli do wniosku, że całość ustawodawstwa amerykańskiego (postanowień zawartych w różnych innych aktach prawnych) zabezpiecza ochronę prawa do autorstwa dzieła i do zachowania jego integralności na tym poziomie, że odpowiada on standardom przewidzianym w Konwencji.


Tu wskazano m.in. Lanham Act, dotyczący federalnego prawa o nieuczciwej konkurencji, a prawo do podpisywania utworów uznano za znak towarowy autora i uregulowania stanowe, które wręcz taka możliwość autorowi zapewniają. Odstępstwem są utwory na zamówienie (works made for hire), bo nie mają swojego europejskiego odpowiednika. Natomiast prawo do zachowania integralności daje zarówno Cophyright Act (w USA to uprawnienie autora należy do praw majątkowych), jak i Lanham Act. Należy zwrócić uwagę, że w systemie amerykańskim ogromne znaczenie ma prawidłowe sformułowanie umowy, która dopiero gwarantuje autorowi prawo do nadzorowania prac nad opracowywaniem i przerabianiem jego utworu.


Fakt przystąpienia do Konwencji Berneńskiej poprawił także pozycję USA w toczących się już negocjacjach GATT i WIPO. Amerykański ustawodawca przyjął w stosunku do Konwencji Berneńskiej minimalistyczny punkt widzenia. Wprowadzono do Copyright Act tylko te zmiany, które uznano za całkowicie nieuniknione. Z punktu widzenia prawa europejskiego dostrzegalne są niedostatki w zakresie praw osobistych autorów i należy się spodziewać nacisków na Kongres, aby wprowadzić rozstrzygnięcia, na wzór Copyright, Designs and Patent Act of 1988, który wprowadziła Wielka Brytania (po stu latach przynależności do Konwencji Berneńskiej). Pierwszą próbę podjął już w 1987 r. senator Edward Kennedy.


Często wydaje nam się także, że skoro podpisaliśmy wspólną konwencję, to nasze prawo, w obejmowanym przez nią zakresie, jest identyczne. OTÓŻ NIE. Warto pamiętać, że te wspólne zakresy (większe niż uzgodniony w konwencji) są dla różnych partnerów różne i często dotyczą innych problemów. Jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że Konwencja Berneńska, której jesteśmy członkiem, gwarantuje wysoki poziom ochrony twórców, a minima wyznaczone przez Unię Europejską są jeszcze wyższe, a więc małe są szanse, że gdzieś poza Polską obowiązują bardziej restrykcyjne i przyjazne autorom oraz ich sukcesorom przepisy. A jednak się zdarza!!! I trzeba się tym zajmować bardziej, niż całą resztą świata, która chroni autorów od nas krócej i słabiej.

Dotyczy to nawet krajów nam najbliższych i np. licencji ustawowej, popularnie nazywanej dozwolonym użytkiem. Zgodnie z polską ustawa o prawie autorskim (art. 33) wolno, bez zgody osób uprawnionych, publikować zdjęcia obiektów chronionych prawem autorskim (tzw. wolność panoramy), które da się sfotografować z miejsc publicznych. Nie wolno udostępniać zdjęć z wnętrz prywatnych czy robionych na prywatnych terenach. Jedynie w przypadku komercyjnego wykorzystania (pocztówka z pomnikiem Nike, którą się sprzedaje) konieczny jest kontakt z autorem dzieła i ryczałtowa licencyjna opłata zależna od nakładu i zakresu rozpowszechnienia.


Natomiast w części UE można jedynie publikować fotografie budynków (rzeźb nie), w innych różne obiekty, jedynie do celów niekomercyjnych, a w wielu (Belgia, Grecja, Francja, Szwecja, Włochy, a także Białoruś i Ukraina) całkowicie takie publikacje są zakazane. Przekonała się o tym szwedzka wikipedia, której nakazano usunięcie kolekcji zdjęć przedstawiających popularne budynki i rzeźby pozostające na terenie publicznym, mimo, że celem działania portalu jest informacja i edukacja.


Konwencja Berneńska (akt paryski z 1971) zaleca chronienie minimum 50 letnie, liczone od śmierci autora, a w przypadku dzieł fotograficznych i dzieł sztuki użytkowej minimum 25 letnie. Ze względu na wydłużenie się okresu życia, UE zaleca chronienie 70 letnie. Normy unijne, poza krajami członkowskimi, spełniają Norwegia, Szwajcaria, Brazylia i Peru. Zalecenia Konwencji Berneńskiej spełnia, poza większością krajów europejskich, także USA, Japonia, Boliwia, Arabia Saudyjska i Rosja. Rzadkie są już dziś przypadki ochrony krótszej, ale są też przypadki ochrony dłuższej (Kolumbia 80, Meksyk 100 lat). Są też tzw. niuanse.

W 1957 r. Francja wprowadziła dodatkowe lata chronienia przysługujące autorom (a raczej ich spadkobiercom), którzy brali udział w walce w wojnach światowych po stronie Francji (+14 lat) lub stracili życie jako żołnierz (+30 lat). Jednym z najdłużej chronionych w wyniku tej ustawy autorów, jest Antoine de Saint-Exupéry (autor Małego księcia), który walczył w I wojnie światowej, a w II wojnie walczył i zginął jako pilot w 1944 r., szczególnie, że w 1997 r. Francja wydłużyła podstawowy okres ochrony do 70 lat po śmierci autor, lub w przypadku dzieła chronionego łącznie, ostatniego z nich.


Wyjątkowo ważne zagadnienie na polu wzajemnego respektowania praw autorskich i pokrewnych, stanowią kontakty polsko-amerykańskie. Odpowiednią umowę bilateralną podpisano już w 1927 r. Tyle, że przepisy wewnętrzne obu krajów bardzo się od siebie różniły. Polska chroniła utwór od momentu jego powstania, bez żadnych formalności, a w Ameryce utwór trzeba było zarejestrować (znak copyright lub ©). Polska chroniła prawa majątkowe autorów 50 lat po ich śmierci (Ustawa z 29.03.1920), a USA (od 1909) było to 28 lat od publikacji i rejestracji utworu, z opcją przedłużenia ochrony o kolejne 28 lat, na wniosek wciąż żyjącego autora, co dawało maksymalny czas ochrony utworu 56 lat od jego powstania, ale kosztowało, a więc opcję wybierali tylko autorzy evergreenów, czyli nieliczni.


Po II wojnie światowej Polska chroniła autorów 20 lat po śmierci (Ustawa z 10.07.1952 r.), a ustawa z 1975 r. (działająca od 01.01.1978) wydłużała ten czas do 25 lat. W 1977 r. oba kraje były już członkami Konwencji Powszechnej (Polska od 1978 r.), ale USA nadal stosowało ochronę liczoną od momentu rejestracji dzieła i niezależną od daty śmierci autora. W 1978 r. USA zmieniły zasady ochrony praw autorskich. Wprowadzono chronienie 50. lat po śmierci autora i 75 lat od powstania utworu, w przypadku utworu stworzonego dla korporacji, czyli znów było jednak inaczej.


W 1989 r. oba kraje należały do Konwencji Berneńskiej (Polska od 1920), tyle, że Polska była związana tekstem rzymskim z 1928 r., a USA tekstem paryskim z 1971 i 1979 r. Teksty te przewidywały różne minimalne okresy chronienie (odpowiednio 20 i 50 lat). Dlatego w 1990 r. USA wymogły na Polsce podpisanie niezależnej umowy bilateralnej (Traktat o stosunkach handlowych i gospodarczych 27.07.1991), w której Polska zobowiązała się do przystąpienie w 1991 r. do aktu paryskiego Konwencji. Nowością było zobowiązanie Polski do ochrony programów komputerowych, którą przewidywał projekt procedowanej w Sejmie ustawy o prawie autorskim i w związku z tym Polska zobowiązała się do ich ochrony, tak jak utworów literackich, a nie jak przewiduje prawo amerykańskie, jak patentów.


Rzeczywiście taki był plan, bo nowa ustawa autorska była już procedowana w sejmie (na posiedzeniach 18.02 i 12.03. 1992). Tak się jednak nie stało. W przededniu ostatecznego głosowania upadł rząd Hanny Suchockiej, rząd Leszka Milera projekt ustawy wycofał i zaczął po swojemu poprawiać. Legislację w sejmie rozpoczęto od nowa. Ostatecznie pod naciskiem nie tylko USA, ale i krajów Unii Europejskiej Ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych przyjęto w Polsce 04.02.1994 r.


W konsekwencji dało to Polsce możliwość ostatecznego przystąpienia do aktu paryskiego (co stało się w dwóch etapach, w latach 1990 i 1994) Konwencji Berneńskiej. Obecnie oba kraje (Polska i USA) związane są międzynarodowym porozumieniem TRIPS (Polska od 1996, wejście w życie 2000) i traktatami WIPO (WPPT i WCT), do których Polska przystąpiła w 2003 i 2004 r.