Muzyka towarzyszyły człowiekowi od zawsze. Naukowcy oceniają, że istniała już 80 tysięcy lat temu, w epoce kamiennej, kiedy pojawił się na Ziemi człowiek rozumny. Niewiele wiemy o tak zamierzchłych czasach. Możemy jedynie stawiać hipotezy naśladowania zwierząt, czy zalotów i poszukiwania partnera. Nie mogło być początkiem muzyki naśladownictwo ptaków, bo organy mowy u człowieka pierwotnego nie były aż tak wykształcone.
Człowiek daleki był też od świadomości, że dźwięki bywają niższe albo wyższe. Prawdopodobnie pierwszym przejawem muzyki był rytm. Cały świat homo sapiens był zrytmizowany: oddech, bicie serca, a także wspólna praca: marsz, dźwiganie, wiosłowanie, przeciąganie. Świadczą też o tym najstarsze instrumenty muzyczne, chociaż one pojawiły się dużo później. Najpierw były klaszczące ręce, tupiące nogi i rytmiczne okrzyki. Potem naczynia, tarcze wojowników, włócznie. I rytm. Tak też zakłada teoria pracy zespołowej.
Rytm i melodia
Rytmem (gr. rhythmos – miarowy) nazywamy zorganizowany ruch dźwięków posiadających swój początek i zakończenie, czyli jest to zestaw dźwięków o różnej długości ułożonych w pewną logiczną całość. Mogą być dźwięki jednej wysokości, lub różnych wysokości, a najczęściej są to dźwięki o wysokości nieokreślonej. Rytm jest podstawowym tworzywem każdego utworu muzycznego i odgrywa ważna rolę w koncepcji kompozytorskiej utworu.
Może występować samodzielnie. Wystarczy sam rytm, aby pojawiła się muzyka, ale definicja muzyki nie jest już tak łatwa. Mimo wielu prób nazwania tego zjawiska, żadna z powstałych przez wieki definicji nie może być satysfakcjonująca. No, może definicja Stefana Kisielewskiego (Kisiela), który określił muzykę jako uporządkowany hałas. Na pewno wysokość dźwięku, czyli melodia, jest z nim nierozerwalnie związana, bo same dźwięki, nawet różne, bez rytmu nie tworzą muzyki.
Przykładem może być muzyka ludów prymitywnych, czy popisy zespołów perkusyjnych. Rytm to określenie, które odnosi się do ruchu dźwięków i ich stosunków. Nie mniej muzyka towarzyszyła pierwotnemu człowiekowi w pracy, czynnościach życia codziennego i obrzędach magicznych, które obejmowały wszystko to, czego człowiek nie umiał jeszcze pojąć, a więc deszczu, suszy, śmierci, choroby itp. Taki stan trwał dziesiątki tysięcy lat, w czasie których człowiek nabył umiejętności modulowania głosu, naśladowania ptaków i zwierząt, a wreszcie mówienia, modulowania mowy i śpiewu. A więc pojawiła się melodia.
Melodią (gr.sposób śpiewania) nazywamy uszeregowanie dźwięków różnej wysokości, mające pewien sens muzyczny. Melodia organicznie związana jest z rytmem, czyli każdej melodii towarzyszy rytm. Związana jest też z metrum, dynamiką, tempem i artykulacją. Pierwsze melodie powstawały z jednego, albo dwóch dźwięków, a więc rytm był nadal elementem dominującym. Do dziś znajdujemy ich echa w dziecięcych wyliczankach:
– Palec pod budkę, bo za minutkę, zamykam kłódkę –
– Kółko graniaste, czworokanciaste……. –
– Raz dwa trzy, kryjesz ty –
Śpiew i mowa
Istnieją hipotezy, według których śpiew i mowa mają wspólne korzenie, a nawet muzyka ma wywodzić się z języka mówionego. Jednocześnie badania wykazują, że ludy, których mowa jest bardzo melodyjna, mają muzykę opartą na małej ilości dźwięków. Niemniej takie melodyczne niuanse zachowała mowa chińska, a muzyka tych terenów jest bardzo bogata w dźwięki i wysublimowana.
Trudno przypuszczać, że zjawisko tak złożone jak muzyka, pojawiło się tylko z jednego powodu. Trzeba pamiętać, że zarówno język jak i muzyka były wtedy zupełnie inne, niż te z którymi mamy do czynienia obecnie. Na uwagę zasługuje fakt, że w muzyce, na każdym poziomie jej rozwoju, operujemy określonymi interwałami, a mowa, nawet ta melodyjna to interwały nieokreślone.
Niewątpliwie miejsce w czasie, które widzimy w mroku dziejów, to nie jest początek muzyki. Już wtedy muzyka reprezentuje pewien poziom rozwoju. Jeżeli odwołamy się do żyjących dziś prymitywnych plemion, to ich muzyka także jest już w pewien sposób ukształtowana i rozwinięta. Mamy natomiast szczęście, że w ogóle istnieje, bo prymitywny język dawno ewoluował, a jego pierwotnej postaci nie znajdujemy już nigdzie.
Co do jednego można się natomiast zgodzić. Najstarszym przejawem muzyki jest śpiew. Śpiew jaki można obserwować u plemion prymitywnych często nie jest ani głośny, ani przesadnie rozbudowany co do skali, natomiast jest mistyczny, a więc pod wpływem emocji staje się nienaturalny i nadludzki. Szamani stosowali i stosują nadal specjalne maski, wykorzystują instrumenty jako rezonatory i modyfikatory. Takim wzmacniaczem, czy megafonem kiedyś były prymitywne trąbki.
W kulturach pierwotnych śpiew zawsze występuje z tekstem, chociaż często słowa towarzyszące melodii nie mają żadnego sensu. Melodie jednodźwiękowe właściwie nie występują, a więc najstarszym przejawem melodii jest dwudźwięk i nie muszą być to dźwięki w naszym rozumieniu sąsiednie. Charakterystyczne jest wielokrotne powtarzanie krótkiego motywu wraz z krótkim wersem. Następny etap to powstanie frazy, czyli połączenie dwóch identycznych konstrukcji, lecz z różnym zakończeniem i wykorzystywanie trzeciego dźwięku.
Z badań wynika, że wybierane do śpiewania dźwięki zależą od płci śpiewającej osoby. Mężczyźni śpiewają w większych interwałach, kobiety w mniejszych. Potwierdzenia przedstawionych teorii możemy szukać we współczesnym śpiewie małych (poniżej 3 lat) dzieci. Śpiewakom z najdalszych epok towarzyszyły instrumenty perkusyjne, które można uznać za początek muzyki instrumentalnej. Różnego typu uderzenia dały początek zainteresowania barwą i wysokością dźwięku (jak tykanie zegara tik – tak). Pojawiły się też instrumenty melodyczne:
- w okresie paleolitu kościane gwizdki (pierwsze aerofony),
- w okresie neolitu łuki muzyczne (znane od 35 tys. lat; pierwsze instrumenty strunowe),
- w okresie późnego neolitu drewniane płytki, wydające z siebie dźwięki o różnej wysokości (prymitywny ksylofon).
Muzyka jest sztuka ulotną
Nie słyszymy muzyków dworskich faraona, tak żywo przedstawianych na wewnętrznych ścianach grobowców i piramid nie wiemy, jak w starożytnych Chinach uderzano w płyty kamienne i jak posługiwano się k’in i sze, aby przywołać przodków na ziemię (Sachs C. Muzyka w świecie starożytnym). Wyobrażamy sobie muzykę, która kiedyś była, na podstawie innych przekazów. Ale jej wykonanie (jeśli istnieje zapis, a my umiemy go odczytać), jest nowe i pewnie w znacznym stopniu odbiega od tego, jak brzmiało w istocie, jak wykonywano muzykę, jakich używano brzmień i stroju instrumentów.
Melodia może być wokalna, lub instrumentalna. Jest uzależniona od możliwości głosu i warunków technicznych instrumentów. Muzyka instrumentalna ma swoje początki w Azji. Wokalna w basenie morza Śródziemnego. Obrzędom towarzyszył też ruch, a więc możemy to określić jako początki tańca.
Melodia może być jednogłosowa, lub wielogłosowa. Stare utwory (muzyka starożytna i średniowieczna do IX w. n. e.) oraz większość melodii ludowych jest jednogłosowa, czyli monofoniczna (gr. monophonos – wydający jeden dźwięk). Określamy tak nie ilość wykonawców, a ilość jednocześnie wykonywanych przez nich melodii. Stąd nawet 100 osobowy chór może śpiewać jednym głosem, a 15 skrzypków grać głos pierwszych skrzypiec.
Chóry greckie, a także chóry dalekiego wschodu zawsze były jednogłosowe. Jedynie w Indiach (kultura tybetańska), w trakcie nabożeństw buddyjskich śpiewacy wykonują te same słowa i w tym samym rytmie, a każdy śpiewa w innej tonacji. Monofoniczny jest też kościelny śpiew, zwany gregoriańskim. Najsłynniejszą polską średniowieczną pieśnią jednogłosową jest Bogurodzica.
Wielogłosowy jest folklor góralski. Muzyka wielogłosowa jest oparta na współbrzmieniu dwóch lub więcej głosów. Badania wykazują, że wielogłosowość nie pojawiła się dopiero w Średniowieczu, ale jest znana od wieków najdawniejszych. Praktycznie nie ma kontynentu, na którym nie znaleziono by prymitywnych prób wielogłosowych. Są to równoległe tercje plemion Bantu, śpiew sekundami i śpiew burdonowy. Niestety poza intuicją nie mamy pewnych dokumentów dotyczących czasów tak zamierzchłych. Do najstarszych polskich utworów wielogłosowych należą średniowieczny hymn Cracovia civitas i pieśń żaków Breve Regnum.
Znamy dwa typy konstrukcji melodii wielogłosowych:
1 – Fakturę polifoniczną (gr.poliphonos – wielka ilość dźwięków), która oznacza jednoczesne prowadzenie kilku samodzielnych, lecz powiązanych ze sobą rytmicznie i melodycznie głosów. Może być wokalna lub instrumentalna. Wszystkie głosy są równorzędne. Można wydzielić a) polifonię kontrastową – każdy głos ma inną melodię i b) polifonię imitacyjną – głosy wzajemnie się naśladują (ścisłą), albo mogą, ale nie muszą (swobodną) do siebie nawiązywać.
Faktura polifoniczna pojawiła się w późnym średniowieczu, a szczytowe jej osiągnięcia łączymy z barokiem i Janem Sebastianem Bachem. Formą polifoniczną są kanony, inwencje, toccaty, preludia, a ukoronowaniem fuga. Powstawanie tych utworów wynika z rozwoju nauki budowania akordów (harmonii) i stopniowego poznawania jej tajników oraz zależności, jakie rządzą powiązaniami wzajemnymi.
Początkowo komponowano utwory linearnie dopasowując w pionach powstające w poziomie melodie. Można powiedzieć, że układanie (a nie komponowanie) muzyki było zajęciem rzemieślniczym, podobnym do rozwiązywania krzyżówek, bo łączyło się z dokładnym wypełnianiem obowiązujących zasad.
2 – Fakturę homofoniczną (gr. homoios – jednakowy, podobny, phone – dźwięk), czyli melodie i akompaniament, który opiera się na właściwej dla danej melodii harmonii (gr. harmonia – zgodność). Można wydzielić a) homofonię monodyczną – głos z akompaniamentem b) homofonię harmoniczną – melodia jest w pewien sposób wypadkowa akordów.
W kulturze europejskiej melodię prowadzi z reguły głos najwyższy. Pozostałe pełnią funkcje akompaniamentu. Można więc mówić o jednogłosowej melodii. Rozkwit faktury homofonicznej nastąpił w okresie klasycyzmu i romantyzmu. Faktura homofoniczna to cała reszta muzyki, podobnie jak w literaturze proza. Jej podstawą jest melodia wykonywana w oparciu o szkielet harmoniczny w postaci akordów.
Dlatego opisując ją, niektórzy teoretycy mówią o polifonii (wielogłosowości) modalnej opartej na średniowiecznych skalach kościelnych (tzw. modalnych). Polifonii opartej na harmonice funkcyjnej określając tak muzykę komponowaną od XVII do początku XX w. Wreszcie polifonii sonorystycznej wykorzystującej nowe sposoby wzbudzania brzmień i elektroniczne przetwarzanie dźwięku.
Poza Europą wielogłosowość nie jest znana w naszym pojęciu dopasowania harmonicznego. Jest to muzyka heterofoniczna. Polega na prowadzeniu kilku wariantów melodii jednocześnie. Spotykamy taki typ wielogłosowości zarówno w Ameryce Pd. i Śr., na Jawie, w Sjamie, wśród ludów Afryki, a także na Islandii.
