Ignorantia iuris nocet

Nieznajomość prawa szkodzi. Ta rzymska paremia powinna być znana każdemu obywatelowi. Każdy powinien wyciągnąć z niej dla siebie daleko idące wnioski. Powszechna znajomość prawa jest fikcją, ale wielu ludziom wydaje się, że „ja nie wiedziałem” to znakomite wytłumaczenie. Gdyby tak było, wszyscy mogliby uchylać się od odpowiedzialności i to na szeroką skalę. – Przechodziłem na czerwonym świetle, bo nie wiedziałem, że nie wolno. – Kradłem, bo nie znałem tego przepisu. 


W prawie karnym nie można, poza szczególnymi sytuacjami (art. 30 k.k. Nie popełnia przestępstwa, kto dopuszcza się czynu zabronionego w usprawiedliwionej nieświadomości jego bezprawności) liczyć na pobłażliwość sądów z takiego powodu. W prawie cywilnym, gdzie jako przyczynę naruszenia można podać swoją niewiedzę, nie zawsze jest to obrona przynosząca oczekiwane rezultaty. 


Odpowiedzialność z tytułu naruszenia praw autorskich jest obiektywna, niezależna od złej czy dobrej woli osoby naruszającej. Oznacza to, że bez względu na to czy chcieliśmy, czy nie chcieliśmy, czy stało się przypadkiem czy nie, czy były przeszkody w znalezieniu uprawnionych, czy działaliśmy z rozmysłem i premedytacją, czyjeś prawo zostało naruszone i jest to fakt niepodważalny. 


Natomiast udowodnienie działania z premedytacją, może nałożoną karę powiększyć, a wykazanie swoich starań, aby prawu autorskiemu stało się za dość, zwolni nas z szeregu niezwykle kłopotliwych, a często i kosztownych powinności dodatkowych, chociaż to co należne właścicielom praw będziemy musieli uregulować i to w wysokości podwójnej. 


Współczesne ustawodawstwo zakłada, że akty normatywne są ogłaszane w sposób zagwarantowany prawem, aby były dostępne dla obywateli, a sprawą obywatela jest już, aby potrzebną mu wiedzę posiąść. Tylko przy takim założeniu, system prawny może działać prawidłowo i spełniać swoje funkcje. Jednocześnie badania pozwalają stwierdzić, że wiedza Polaków o ich prawach i obowiązkach jest niewielka. Trudno zakładać, że w takiej sytuacji, nie będzie dochodziło do naruszeń z jednej i niekorzystania z należnych profitów z drugiej strony.

 
Oznacza to też, że my, jako obywatele, powinniśmy obowiązującemu nas prawu poświęcać więcej uwagi. Nie jest to zadanie łatwe, bo polskie prawo bardzo często ulega zmianie, a śledzenie tych zmian zajmuje mnóstwo czasu. Jakby tego było mało, wiele uregulowań jest bardzo nieprzejrzystych i chaotycznych, tak że nawet prawnicy mają problem z ich zrozumieniem i interpretacją. Co gorsze interpretacji, równie dobrze udokumentowanych może być nawet kilka i oczywiście, jedna wyklucza drugą.


Dla artystów taką niezbędną wiedzę zawiera ustawa o prawie autorskim, ale nie sposób mówić o niej bez kontekstu wybranych aspektów kodeksu cywilnego, ustawy o działalności gospodarczej, czy kodeksu karnego, a przede wszystkim innych ustaw medialnych, takich jak prawo prasowe, ustawa o radiofonii i telewizji, o kinematografii, czy ustaw chroniących patenty, własność intelektualną, czy przemysłową i to zarówno w prawie polskim jak i regulacjach międzynarodowych, które nas, jako członków UE i obywateli świata, obowiązują.


Człowiek czuje niestety opór przed płaceniem za coś, co wydaje mu się elementem natury. Muzyka, obraz, śpiew, słowo – sądzimy, że to wszystko powinno być dostępne za darmo. Dopóty, dopóki sami nie staniemy się twórcami, ponieważ np. namalowaliśmy obraz, zrobiliśmy artystyczne zdjęcie, napisaliśmy artykuł na dany temat, skomponowaliśmy utwór muzyczny. Wówczas dopiero możemy zobaczyć, jak satysfakcja zaczyna przeplatać się z frustracją, gdyż wiele osób nie przestrzega przepisów chroniących praw twórców do ich dzieł (czyli utworów). 


Napisała tak Małgorzata Sudoł w swoim opracowaniu Prawo autorskie, czyli o korzystaniu z czyjejś twórczości w druku i Internecie, wydanym przez Stowarzyszenie Klon/Jawor, Polsko – Amerykańska Fundacja Wolności, 2006 r.

Właściwie każdy dzień można by zaczynać od tego stwierdzenia. Nadal. I pewnie jeszcze długo. Ja od takiej planszy zaczynam zajęcia dotyczące prawa autorskiego dla filmowców, reżyserów dźwięku, muzyków. 


I za każdym razem słyszę: ale jak to? Ja tylko chciałem … to, tamto, kawałek, parę nut, kilka słów. A najczęściej: – to tak pięknie tutaj pasuje; – Autor powinien być zadowolony; – Ja mu przysparzam popularności; – To promocja przecież. Cytat, od którego zaczęłam można wyrazić lapidarnie porzekadłem: „nie rób drugiemu co tobie nie miłe”. Bo zawsze, te wypowiadane kategorycznie sądy zależą od punktu widzenia, a raczej siedzenia.


Skoro tak pięknie pasuje, to znaczy że podoba się wykorzystującemu, że jego utwór na tym zyskuje, że on jako twórca zyskuje, bo znajduje dodatkowy sposób dotarcia do widza, skojarzenia, poszerzenia znaczeń, odwołania się do wspólnej spuścizny? No same zyski. A autor? Sam najlepiej wie, czy mu się takie wykorzystanie jego utworu podoba czy nie i nie nam za niego decydować, że ma być zadowolony, bo powinien.


A popularność? Promocja? Jeżeli utwór już jest znany i popularny to taka dodatkowa promocja jest raczej iluzoryczna. Jest odwrotnie, to jego utwór ewentualnie ciągnie popularność utworu nowego autora. Z popularności nie da się wyżyć, a więc kiedy już się ją ma, warto dostawać za to jakieś wymierne bonusy np. pieniądze. 


I bardzo szybko wie to nasz drogi wykorzystujący, kiedy zmieni miejsce siedzenia, bo to jego utwór jest popularny i kto żyw chce się pod tę popularność podczepić. Wtedy już każde kilka nut czy słów staje się ważne, jedyne, unikatowe, kluczowe i godne najlepszego towarzystwa, a nie … jakichś tam, a przede wszystkim warte porządnej zapłaty. I słusznie.

 
To dobre prawo każdego twórcy, móc o swojej twórczości samodzielnie decydować i czerpać z tego profity. Co więcej prawa osobiste, kroczą przed prawami majątkowymi. Pytanie – czy można? jest pierwsze, a dopiero po nim pojawia się pytanie – za ile? i – na jakich warunkach?

Stosunek autora do własnego dzieła jest często bardzo emocjonalny i dla postronnych niezrozumiały, ale to autor decyduje czy wyda zgodę na konkretne wykorzystanie swojego utworu i jakie trzeba spełnić warunki. Praw osobistych nie można się zrzec ani ich zbyć. Można natomiast zobowiązać się do nie wykonywania wobec danej osoby swojego prawa osobistego. Odpowiedni zapis powinien znaleźć się w umowie z twórcą, jeżeli np. uzgodniono, że jego nazwisko nie znajdzie się w napisach filmu, czy na płycie. 

Prawa osobiste są nieograniczone w czasie, czyli nie wygasają nigdy. Oznacza to, że nawet kiedy inne prawa już wygasną utwór zawsze powinien być podpisywany nazwiskiem autora (nie ma takiego wymogu np. w prawie niemieckim, które praw osobistych i majątkowych nie rozdziela), lub jego pseudonimem, chociaż najczęściej po śmierci znanych twórców, jeżeli tworzyli pod różnymi pseudonimami przywracane jest utworom właściwe nazwisko (J. Tuwim – J. Wimm, Olden). Oczywiście może wydarzyć się taka historia, jak na warszawskim Brudnie, gdzie ulica Ludwika (Władysława, Franciszka) Kondratowicza, graniczy z uliczką Władysława Syrokomli. Rajcowie niedouczeni, ale pełni miłości do polskiej literatury i poezji.

W praktyce wiele lat po śmierci autora znaczenie tych praw maleje, bo brak jest osób, które by o to zabiegały. Na straży respektowania praw osobistych twórców, już niechronionych prawem, powinno stać MKiDN. Pozostałe prawa (majątkowe) wraz ze śmiercią krewnych, lub po zakończeniu okresu ochrony, stają się domeną publiczną, ale zwykła przyzwoitość wymaga dbałości o zachowanie integralności formy i treści dzieła. Prawa osobiste autora są jednym z przejawów dóbr osobistych każdego człowieka.


Dorobek twórczy jest dobrem osobistym chronionym na podstawie art. 23 i 24. k.c. Dobra osobiste człowieka, to w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska. Ochrona ta jest niezależna od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Osoba, której dobra osobiste naruszono może żądać zaniechania tego działania, usunięcia jego skutków, złożenia oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie, zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych. 


Autorskie prawa osobiste, są wycinkiem powszechnych dóbr osobistych. Możliwe jest kumulowanie się przepisów wynikających z obu ustaw, a w przypadku różnych rozstrzygnięć wybiera się zwyczajowo to, które jest korzystniejsze dla autora. Taki pogląd dominuje w literaturze, chociaż możliwa jest też interpretacja mówiąca, że skoro istnieje prawo autorskie i rozstrzygnięcie jest mniej korzystne niż w k.c., to jest to doprecyzowanie prawa dla twórców i tak należy wątpliwości interpretować. 


Osobiste prawa autora dotyczą:

  1. autorstwa utworu
  2. oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo
  3. nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania
  4. decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności
  5. nadzoru nad sposobem korzystania z utworu


Jest to zbiór otwarty, co oznacza, że mogą powstać inne przesłanki do ochrony dóbr osobistych autora. Można do nich zaliczyć:

  • Decydowanie o losach oryginału. W razie planu zniszczeniu utworu plastycznego znajdującego się w miejscu publicznym, właściciel jest obowiązany złożyć twórcy utworu ofertę sprzedaży, lub umożliwić sporządzenie kopii bądź dokumentacji.
  • Dostęp do utworu. Nabywca utworu jest obowiązany udostępnić go w zakresie, niezbędnym do wykonywania prawa autorskiego. Nie oznacza to, że dostęp ten jest nieograniczony. Prawo nie nakłada na nabywcę obowiązku dbania o dzieło, prowadzenia konserwacji, zabezpieczenia przed zniszczeniem. Nabywca nie ma obowiązku wydania dzieła, a jedynie zapewnienie dostępu, czyli nie można odmówić przekazania obrazu na wystawę, ale można postawić warunki, które skłonią chętnych do rezygnacji.
  • Odstąpienie od umowy ze względu na interes twórczy. Nie chodzi tu o interesy materialne (ktoś inny zaproponował mi większe honorarium). Musi być to sprawa bardzo istotna np. niespodziewane odkrycie, zmiana poglądów naukowych, artystycznych, politycznych czy społecznych. O tym czy jest to wystarczająco przyczyna decyduje sąd.
  • Korzystający z utworu jest obowiązany umożliwić twórcy przeprowadzenie nadzoru autorskiego. Zmiany, jakie twórca chce nanieść, muszą zostać obustronnie uzgodnione co do rodzaju i rozmiarów oraz na czyj koszt. Jeżeli zmiany są niezbędne i wynikają z okoliczności od twórcy niezależnych, ich koszty obciążają korzystającego.


Ignorantia iuris non exculpate  – Nieznajomość prawa nie usprawiedliwia