Efekty specjalne wczoraj i dziś

Efekty specjalne wczoraj i dziś

Wielu widzów szczyci się tym, że zauważyło w filmach jakieś niedoróbki i ślady, że dla potrzeb realizacji coś upozorowano. Na szczęście widoczna jest tylko mała część takich zabiegów, bo jeżeli odbiorca wciągnie się w akcję, to już nie ma czasu śledzić zakulisowych działań filmowców, nawet jeżeli są to zabiegi szyte całkiem grubymi nićmi. Od strony filmu wygląda to tak, że dobiera się metody do konkretnych sytuacji i czasem są to najnowsze krzyki techniki, a czasem patenty stare jak świat.

Niezwykle użyteczną metodą jest ciągle tylnia projekcja, wynaleziona w początkach kina dźwiękowego i bardzo popularna w latach 50. XX w. Powodem jej stosowania, była konieczność przeniesienia realizacji filmów do hal zdjęciowych tak, aby można było z sukcesem nagrywać dźwięk. W tej sytuacji w halach zaczęto budować fragmenty miast, a nawet prerie (Bonanza z charakterystycznym pogłosem hali na dialogach). Pomysłodawcą był W. O’Brien, który zastosował ją w The Lost Word (1925). Metoda polega na wyświetlaniu jako tła wcześniej nakręconego filmu. Przyjmowała się wolno, aż do wynalezienia specjalnego Teague Back Projector,którego po raz pierwszy użyto na planie Just Imagine (1930) pokazując lot samolotem na tle miasta przyszłości. Jej modelowe użycie możemy oglądać w Deszczowej piosence (1952), która w całości może być traktowana jako instrukcja produkcji filmu dźwiękowego.

W latach 70. powstała technika przedniej projekcji. Obraz rzucany jest na półprzezroczyste lustro, a następnie lustro dwustronne. W ten sposób uzyskujemy wrażenie przebywania w środku miejsca, które pokazuje projektor. Efekt zastosowano w Supermanie (1978), gdy bohater przelatuje przez Metropolis. Całkiem niedawno realizowaliśmy rosyjski film, którego bohaterami byli muzyk jazzowy i niewidoma kwiaciarka. Sceny klubu kręciliśmy w Tygmoncie, a na jednej ze ścian umieszczono okno/ekran, na którym obserwowaliśmy z punktu widzenia muzyka ulicę i kwiaciarnię w której pracowała dziewczyna.

Statyczne odmiany to powiększane fotografie i malowane obrazy, jako tła, czyli zastawki oraz ich warianty czyli domakietki i dorysówkiminiaturowe fragmenty dekoracji, które odpowiednio sfotografowane dają wrażenie rzeczywistych. Wielu reżyserów uważa, że są one bardziej wiarygodne niż obraz wykreowany komputerowo, chociaż na planie wyglądają bardzo nierzeczywiście, szczególnie jeżeli patrzymy na nie przez okna wybudowanej na hali dekoracji.

Makieta to miniatura dekoracji. Stosowana jest jako projekt, który realizuje się w naturalnej wielkości, a także obiekt zastępczy, w którym realizuje się fragmenty zdjęć. W czasach poprzedzających erę efektów komputerowych zdjęcia wykonywano na specjalnych stołach trickowych. W takim przypadku buduje się miniaturowe modele (zderzenia i wysadzanie pociągów), które odpowiednio sfotografowane i oświetlone nie dają się odróżnić od oryginałów. Taki stół trickowy znajdował się w Wytwórni Mosfilm i obsługiwał wszystkie kraje ówczesnego Bloku Wschodniego. Roboty było dużo, bo były to czasy, kiedy na potęgę produkowano filmy o II wojnie światowej, a wysadzanie w powietrze prawdziwych pociągów nie zawsze się udawało. Taką scenę próbowano nakręcić w filmie Do krwi ostatniej Jerzego Hoffmana (1979). Cały dzień przygotowań. Na planie wojsko, policja, karetki pogotowia, straż pożarna, pirotechnicy, kaskaderzy. Wyliczenia, przymiarki, zbrojenie terenu. Wreszcie akcja i nagły podmuch wiatru, który spowija całe wydarzenie w białej jak mleko mgle. Nic nie widać. Poza tym wszystko udało się znakomicie i nikomu nic się nie stało.

Do filmowania miniatur stosowne są kamery wielkości ołówka, często sterowane elektronicznie, albo prowadzone na podstawie obrazu widocznego na monitorze (jak w operacjach laparoskopowych). W 1994 r. uczestniczyłam w takiej ekranizacji Dziadka do orzechów do muzyki z baletu Piotra Czajkowskiego w reż. Zbigniewa Micha. Był to tzw. Teatr Papierowy, który od 1989 r. działał w Dusseldorfie. Śmiesznie wyglądał tłum ludzi skupiony wokół maleńkiej dekoracji, w której manipulowano zarówno miniaturowymi postaciami, jak i mikroskopijną kamerą.

Są też powiększane obiekty czy rekwizyty, aby przy nich człowiek wydawał się malutki (Kłopoty rodu Pożyczalskich, 2006; Podróże Guliwera, 2010; King size, Juliusz Machulski, 1987). Makiety i modele powstają w kilku wielkościach, w zależności od tego gdzie w danym momencie ma być umieszczona kamera. Mogą też dotyczyć bohaterów występujących w filmach. Tak skonstruowano rekina (Szczęki, 1975) i roboty (Gwiezdne wojny, 1977), chociaż dziś efekty tej działalności mogą śmieszyć. Buduje się komory grawitacyjne, aby stworzyć stan nieważkości (2001: Odyseja kosmiczna, 1968). Latających, a czasem spadających bohaterów umieszcza w uprzężach, a wtedy można kontrolować zarówno przebieg lotu jak i upadku.

Ciągle na planie pojawia się propeler (wiatrownica, ang. windmachine). To urządzenie znane z teatru. Śmigło o napędzie spalinowym lub elektrycznym, które służy do wytwarzania wrażenia wiatru. Tak zrobiono słynne zdjęcie Merlin Monroe. Jest to niebezpieczny sprzęt, bardzo duży, wymagający osobnego pojazdu lub przyczepy. Z punktu widzenia realizacji dźwięku to urządzenie jest zdecydowanie zbyt hałaśliwe.

Deszczownica (ang. rain cluster) służy do wytwarzania wrażenia deszczu. Jest to system rur zakończonych prysznicami, które powodują równomierny opad wody na określonej przestrzeni. Urządzenie wymaga osobnego pojazdu, kilkutonowego zbiornika z wodą i podnośnika, który spowoduje opad z odpowiedniej wysokości. Czasem, jeżeli pozwoli na to inscenizacja, wzywa się na plan straż pożarną, a wodę leje na aktorów sikawkami. Zarówno deszczownica, jak i strażackie pompy to elementy głośne. Nie pozwala to na prawidłowe nagranie dialogów. Woda jest też zagrożeniem dla mikrofonów, kamery oraz świateł. Działanie urządzenia uzupełnia się o skrapianie kostiumów aktorów gliceryną, która świetnie udaje również krople rosy. Czasem deszcz fotografowany jest osobno i nakładany na obraz aktorów, lub oddzielony szybą, w ten sposób aktorzy nie są dodatkowo moczeni.

Stosuje się też sztuczny śnieg (plastik lub sól dendrytyczna o dużych kryształach), plastikowe sople i spray’e imitujące mróz na szybach (Doktor Żywago, 1965; Szklana pułapka 2,1980; Olivier, 1968). Jest to element bardzo ważny dla realizatorów dźwięku. Dialogi nagrywane, na planie ze sztucznym śniegiem, brzmią inaczej niż realizowane w ośnieżonym terenie. Padający śnieg to najczęściej konfetti lub skrawki styropianu. Często pada przed inną kamerą, lub jest oddzielony szybą od aktorów. Dla uzyskania zamieci śnieżnej stosowana jest wiatrownica.

Mgła powstaje z tzw. suchego lodu czyli CO2. W kontakcie z gorącą wodą substancja zmienia swój stan z formy stałej na gazową i powoduje kondensację pary wodnej, a ta daje wrażenie mgły. Inny sposób na mgłę to dymiarka (ang. smoke machine, fog machine), urządzenie produkujące dym. Ważne, aby zastosowany specyfik nie był szkodliwy, a dym utrzymywał się długo i był stabilnej gęstości. Najczęściej stosowane substancje to TiCl4 (czterochlorek tytanu) – dym biały i NH4Cl (chlorek amonu, czyli salmiak) z kadzidłem lub węglem drzewnym – dym czarny. Są też proszki dymotwórcze. Firma Rosco za nieszkodliwy płyn do dymiarek otrzymała technicznego Oscara. I chwała jej za to, bo kiedyś będąc na estradzie, w czasie koncertu Oddzialu zamkniętego, który rejestrowaliśmy do filmu Miłość z listy przebojów (1984), zatrułam się skutecznie na co najmniej dwie doby.

Charakteryzacja ( ang. make up artist), nadal jest podstawą wymyślnych kreacji filmowych. Z jej pomocą zmienia się nie tylko wiek postaci, którą odtwarza aktor. Znamienna w tej dziedzinie jest postać Salieriego w Amadeuszu (reż. M. Forman, 1984). Stary obłąkany Salieri charakteryzowany był codziennie przez 6-8 godzin. Starzeje się w najdrobniejszych detalach np. znakomicie postarzone są ręce. Popularne jest stosowanie kolorowych szkieł kontaktowych (Wiedźmin, 2001 – oczy głównego bohatera, gdy walczy z potworami), dopinanego owłosienie, zagęszczanych włosów, lateksowych blizn, czy elementów charakterystycznych dla wyglądu danej osoby (Batman, 1989 -zmiana kształtu ust J. Nicholsona jako Jolera; Chopin. Pragnienie miłości, 2001 – nos tytułowego bohatera), a nawet całych masek (Mały wielki człowiek, 1970 – 121 letni D. Hoffman korzystał z wieloczęściowej maski, którą zakładano 5 h), czy ciał (Piszczałka w Przyjaciel wesołego diabła, 1986; niedźwiedź w Panu Tadeuszu, 1999). Stosuje się lateksowe rękawiczki zakończone pazurami, lub protezą (Aspirant Rysio –13 posterunek, 1997 – 2000), a maski uzupełnia o wymyślne protezy zębów, które pozwalają aktorowi grać przekonująco odtwarzaną postać. Odpowiednio przygotowywane są też spłonki, aby bez szkody, osoba mogła zostać zastrzelona, albo raniona.

Wybuchami i strzelaniem na planie zajmują się pirotechnicy (ang. special efects, pyrotechnics crew). Do ich zadań należy bezpieczne przeprowadzenie takich scen. Nie strzela się z ostrej amunicji, dlatego wszystkie strzały nagrane na planie wymagają wymiany na prawdziwe (Kiler, 1997 – strzelanina na lotnisku). Pomiędzy strzelającym, a zastrzeliwanym umieszcza się kuloodporne szyby. Skutki strzelania (dziury po kulach) uzupełnia się komputerowo. Powszechnie stosuje się świece dymne i ładunki, które głównie produkują dym oraz tzw. moździerze, a więc urządzenia symulujące eksplozje i fale podmuchu. W scenach batalistycznych miejsca, w których umieszcza się takie ładunki są dokładnie oznaczone, eksplozjami steruje się droga radiową. Wyglądają widowiskowo, ale nikomu nie robią krzywdy.

Na planach filmowych pracują kaskaderzy (ang. stund doubler, stound mann/womann). Dla nich konstruuje się urządzenia, które zmniejszają ryzyko wykonywanych ewolucji. Są to cukrowe szyby, katapulty, batuty, materace, poduszki chroniące miękkie narządy, watowane kostiumy, ubrania chroniące przed ogniem (podobne stosują kierowcy rajdowi), maski i rękawice protetyczne (udające ludzką skórę). W halach zdjęciowych stosuje się opuszczane podłogi, które pozwalają przeprowadzić całą akcję tuż nad ziemią, a następnie wraz kamerą opuścić podłogę np. o 5 m. (Studio Barrandov Praha).

Animatronika to technika ożywiania lalek, które mogą przybierać formę ludzi, zwierząt lub nieznanych potworów. Taką technikę wykorzystano tworząc małpy w King Kongu (1933). Najstarszą metodą są zdjęcia poklatkowe, a obecnie lalki sterowane są komputerowo, za pomocą połączeń kablowych lub radiowych. Wciąż nowatorski wydaje się system DID (ang. Dinosaur Input Device) opracowany w 1993 r. dla filmu Park jurajski. Stosuje się kostiumy, wspomagane elektronicznie sterowanymi mięśniami (ogony syren – Córkach dancingu, 2015) i mimiką pyska.

Rozwój tricków filmowych to lata 70. i 80. XX w. Wtedy pracę rozpoczynali G. Lucas (Gwiezdne wojny, od 1977);), S.Spielberg (Szczeki 1975; Poszukiwacze zaginionej arki, 1981; Bliskie spotkania trzeciego stopnia, 1977; E.T., 1982; Park Jurajski, 1993 – 1998), R. Zameckis (Powrót do przyszłości, 1985 – 90, Forest Gump, 1994) i ich się uważa za ojców wielu innowacji. Zaadoptowali i zmodernizowali to, co już umiano, uzupełniając arsenał dostępnych możliwości o najnowszą technikę, np. grafikę laserową. Ze swoich fantastycznych wizji i szerokiego wykorzystania wszelkich możliwości efektów specjalnych słynie J. Cameron (Obcy. Decydujące starcie, 1986; Terminator II. Dzień sądu 1992; Titanic, 1998) Za najwybitniejszego specjalistę od SFX uważany jest J. Dykstra, tzw. szalony konstruktor.

Niewątpliwie rozwój programów komputerowych i SFX całkowicie zmieniły obraz kina. Powróciły dorysówki w wersji cyfrowej. Znikają anteny, kable wysokiego napięcia, lub pojawią się w odpowiednich miejscach. Cyfrowa obróbka filmu nie powoduje pogorszania jakości obrazu, co przez wiele lat ograniczało nakładanie na siebie kolejnych warstw. Pojawiły się też nowe tricki takie jak zapisywanie ruchu postaci przy pomocy sensorów (ang. motion capture), pozwala według tego zaprogramować stworzony rysunkowo szkielet postaci, czy przekształcanie jednego obrazu w drugi (ang. morfing, po raz pierwszy wykorzystany w filmie Willow, 1988).