Fascynacje – inspiracje. Utwór inspirowany w prawie autorskim

Zajęci swoimi ważnymi sprawami z reguły patrzymy na świat obojętnie, ale zdarza się, że nagle coś szczególnie zwróci naszą uwagę, zachwyci. Nie musi być to nic wielkiego, albo szczególnego, ale wystarczy, że właśnie w tym momencie ta rzecz spowoduje, że zatrzymamy się w swoim biegu chociaż na chwilę.

Pamiętam swój pierwszy pobyt w Paryżu. Przyjmowano mnie niezwykle elegancko. Samochód na lotnisko, lunch z szefem firmy, która mnie zaprosiła, elegancki hotel na Palcu Republiki i recepcjonista zapewniający, że z firmy dzwoniono kilka razy upewniając się, że jest dla mnie jeden z tych pięciu wyjątkowych pokojów. A potem klucze i informacja, że mój pokój jest na piątym piętrze. – Na strychu? Dobrze, że chociaż mieli windę. Rzeczywiście szybko dotarłam na górę. Pokój mansardowy, ale duży i przestronny. Miałam spędzić w nim dwa tygodnie, a więc zawsze lepiej niż w jakiejś klitce o co w Paryżu nie trudno.

Moje niewesołe rozmyślania ulotniły się w jednej chwili, kiedy wyjrzałam przez dachowe okno i dosłownie dech mi zaparło. Trzeba wznieść się wysoko, aby znaleźć się ponad morzem paryskich dachów. Z tej wysokości wyglądały jak szeroka aleja prowadząca do bielejącej w oddali Bazyliki Sacré Coeur. Rzeczywiście pokój był wyjątkowy. Doceniałam to co dzień rano stając na długą chwilę w oknie i powtarzałam ten rytuał wieczorami, kiedy oświetlony kościół prezentował się jeszcze piękniej.

Od tamtej pory byłam w Paryżu kilkanaście razy. Zmieniałam dzielnice, hotele, widoki i nigdy nie trafiłam na nic tak fascynującego i urokliwego, jak mój pokój na poddaszu z przepięknym widokiem. Gdy myślę „Paryż” jest to pierwszy obrazek, jaki przywołuje moja wyobraźnia. Nie tylko mnie zachwycają widoki i piękna architektura. W wielu piosenkach słyszymy o uliczce w Barcelonie, Krzywym Kole, Champs Elysees, Arbacie, a nawet Placu Czerwonym, którym zachwycili się Pierre Delanoé i Gilbert Bécaud. La Place Rouge était vide – tak brzmią pierwsze słowa piosenki i długo nie mogłam pojąc co ma to nieromantyczne całkiem miejsce do historii miłości do Nathalie.

Fascynacje mogą i najczęściej dotyczą tego co widzimy, ale można zachwycić się dźwiękiem, zapachem, smakiem czy dotykiem. Czasem jest to wytwór przyrody (wodospad, bezmiar oceanu czy ośnieżonych szczytów gór, zapach kwiatów, śpiew ptaków), czasem wytwór lub dzieło człowieka (piramidy egipskie, obrazy malarskie, utwory muzyczne, muśnięcie jedwabiu, niezwykła opowieść czy wiersz). Wiele tych odczuć jest dla nas wspólnych stąd masowe pielgrzymki do miejsc uznanych za wyjątkowe, ale też nasze indywidualne, nie podzielane z innymi oczarowania.

Takie silne wrażenie, zachwyt, oszołomienie to także źródło inspiracji, które uruchamiają nasze działania, powodują, że także my chcemy zrobić coś wyjątkowego co zachwyci innych. Zarówno źródłem inspiracji, jak i ich efektem mogą być działania całkiem przeciętne i pozbawione pierwiastka twórczego, jak i utwory. Dzieła które inspirują nas, lub coś co spowoduje, że takie dzieło powstanie.

Nie byłoby monologu Kordiana na górze, gdyby nie spotkanie Juliusza Słowackiego z dawnym szkolnym kolegą, tak jak i on absolwentem krzemienieckiego liceum, Antonim Malczewskim. To postać mało dziś pamiętana, owiana tajemnicą. Nawet nie mamy pewności czy podobizny zamieszczone w encyklopediach przedstawiają właśnie jego. Był poetą, prekursorem romantyzmu. Urodził się pod koniec XVIII w., ale nie bardzo wiadomo czy w Warszawie, czy może na Wołyniu. Pochodził z zamożnej rodziny spokrewnionej z koronowanymi głowami. Był wykształcony, bywały w salonach, znał kilka języków, jeździł po Europie, spotykał ciekawych ludzi (George’a Byrona). Jego romantyczny poemat Maria utrzymany jest w stylu bardzo do Byrona zbliżonym. Zajmował się mesmeryzmem i uprawiał wspinaczki wysokogórskie. Był ósmym człowiekiem, który wszedł ma Mont Blanc i pierwszym, który zdobył Aiguille du Midi. I właśnie jego opis wrażeń jakich dostarczyły mu widoki, które mógł podziwiać znalazł się w poezji Słowackiego.

Nie ma dokładnej definicji utworu inspirowanego. Jest to sytuacja, w której autor tworzy swoje dzieło pod wpływem wrażeń, jakich doznał zapoznając się z jakąś sytuacją lub utworem innego artysty. Można określić inspirację, jako intelektualny dialog z oryginałem. Sytuacja jest prosta, gdy dzieło będące wynikiem inspiracji powstaje w dziedzinie innej niż utwór pierwotny. Wiersz opisujący pomnik, obraz przedstawiający wątek z powieści, utwór muzyczny, dla którego inspiracją jest mit. Cała muzyka programowa to forma inspiracji z podanym tematem, aby słuchacz mógł lepiej wyobrazić sobie wrażenia artysty. Dziewczyna o włosach białych jak len, Łabędź, Pinie rzymskie, Noc na Łysej Górze, W grocie Króla Gór.

Autor dzieła, które stało się inspiracją nie może sobie rościć żadnych praw w stosunku do dzieła inspirowanego. Chodzi tutaj o twórcze nawiązania, kontynuację stylu, kierunku artystycznego, wzorowanie się na mistrzu. Wykorzystanie cudzego pomysłu, a nawet imion z innego utworu, przy oryginalnej treści nowego dzieła nie stanowi opracowania cudzego utworu, ale własny oryginalny utwór. Utwór inspirowany, jeżeli wyraża się w tym samym rodzaju działalności twórczej, nie zawiera cytatów, ani fragmentów dzieła pierwotnego – nie wymaga zgody autora.

Należy domniemywać, że utwór inspirowany czyjąś twórczością może być zarówno utworem samoistnym jak i niesamoistnym. Koncert warszawski Richarda Addinsella jest częścią ilustracji muzycznej do filmu Niebezpieczne światło księżyca (Dangerous Moonlight lub Suicide Squadron), który opowiada o polskim kompozytorze, pianiście, a później lotniku walczącym w Bitwie o Anglię i to on w filmie komponuje ten koncert. Utwór oddaje emocje autora, który tworzy w trakcie bombardowania Warszawy. Inspiracją jest opisana sytuacja, ale jednocześnie utwór zawiera wiele nawiązań i motywów z muzyki F. Chopina.

W obiegu prawniczym znane jest pojęcie utwór z zapożyczeniami. Zawiera on fragmenty utworu pierwotnego wykraczające poza zwykłe cytaty, lub nie spełniające warunków korzystania z cytatu (do celów edukacyjnych, naukowych, wynikających z prawa gatunku), ale nie tak przetworzone, aby można je było uznać za opracowanie. Zapożyczenie bez wiedzy i zgody autora, stanowi naruszenie praw autorskich, zarówno osobistych jak i majątkowych, a więc obowiązują tu wszystkie zasady dotyczące opracowań. Jest utworem zależnym.

Utwór inspirowany może przybrać formę pastiszu. Pastiszem (fr. pastiche, wł. pasticcio – pasztet) nazywamy utwór naśladujący i uwypuklający cechy jakiegoś stylu, maniery twórczej innego autora, czy konkretnego utworu, ale niemający cech fałszerstwa. Może być formą wyrażenia uznania dla autora. W przeciwieństwie do satyry, pastisz ma charakter bardziej pochwalny niż krytyczny.

Pierwsze pastisze powstawały w Rzymie, jako pochwała sztuki greckiej. Naśladowano styl greckiej rzeźby. Pastisz może być żartobliwy, a jeżeli przejaskrawia, czy karykaturuje cechy oryginału, bywa zbliżony do parodii. W muzyce pastisz to często imitacja cudzego, z reguły historycznego stylu. Zjawisko to pojawiło się dopiero w XX w. Autorem najbardziej znanych pastiszów był, austriacki skrzypek i kompozytor, F. Kreisler. Przez wiele lat wykonywał utwory skrzypcowe, których autorami mieli być: Preludium i Allegro – G. Pugnani, Wariacje – G. Tartini czy Koncert skrzypcowy – A. Vivaldi. Dopiero w 1935 r. Kreisler przyznał, że on jest autorem tych utworów i było to naśladownictwo. Niemniej utwory wykonywane są do dziś. Polski kompozytor K. Meyer, jako żart na prima aprilis skomponował w 1977 r. Symfonię D dur w stylu Mozarta. Dokończył też w 1981 r. (2/3 utworu) operę Gracze rozpoczętą przez D. Szostakowicza.

Pastisz może służyć do uzupełnienia albo odtworzenia niedokończonego lub uszkodzonego czy zaginionego we fragmentach utworu. Tak stało się z wierszem Adama Mickiewicza Wsłuchać się w szum wód głuchy…, który został wydany w zbiorze pastiszów K. Wyki Duchy poetów podsłuchane, a także ze słynnym Adagio T. Albinioniego, które do niedawna uważano za utwór oryginalny. W rzeczywistości autorstwa mistrza jest jedynie partia basu. Obecny kształt nadał mu, niedawno zmarły, włoski muzykolog R. Giazotto, który znalazł, w czasie II wojny światowej, w ruinach biblioteki w Dreźnie ocalały po bombardowaniach fragment jakiegoś większego utworu (sonaty lub koncertu) T. Albinioniego. Opublikował Adagio w 1958 r. wskazując siebie, jako redaktora, ale badania wykazały, że utwór w całości powstał współcześnie, a więc o należne tantiemy upomnieli się spadkobiercy. Giazotto nie udostępniał rękopisu mistrza, a więc świadomie doprowadził do tej mistyfikacji.

Pastisz jest techniką szeroko stosowaną w świecie reklamowym. Ważne jest, aby tworząc swoje własne dzieło nie naruszyć praw autorów, z których twórczości czerpiemy. Musimy zdawać sobie sprawę, w jakim zakresie jest to uprawnione, a kiedy wkraczamy na drogę nielegalnego działania. Aby nie była to przeróbka, czy plagiat konieczne są cechy indywidualne i dzieło musi na równi z dziełem inspirującym być oryginalne. Inaczej traktowane jest to jako kradzież intelektualna.