Prawo autorskie w starożytności – 1. Chiny i Izrael

Prawo autorskie w starożytności – 1. Chiny i Izrael
Wang Zhenpeng

Prawo autorskie umiejscawia się jako szósty, najmłodszy dział prawa cywilnego, tuż za czterema tomami kodeksu cywilnego i prawem rodzinnym. Uważa się, że ukształtowało się dopiero w XIX w., a więc trudno powoływać się na historię, tak jak czynią to specjaliści wiodących kierunków, które mają początki w prawie rzymskim. Jednak także trudno zaprzeczyć, że w każdej kulturze, wcześniej czy później, pojawiały się działania, które dziś określamy mianem twórczości literackiej, muzycznej, plastycznej czy naukowej. I działo się to zanim wymyślono pismo.

Dlatego dzieła plastyczne nie były sygnowane. W innych przypadkach były to zapamiętywane melodie i słowne przekazy. W wielu kulturach słowo mówione ceniono nawet wyżej niż to, co zapisano (Persowie pismo uważali za umiejętność wydartą demonom). Dlatego nic dziwnego, że autorzy najstarszych znanych nam zabytków pozostają anonimowi (ewenementem jest pisząca po sumeryjsku poetka Enheduann z ok. 2300 r. p.n.e. Wiemy, że była córką mezopotańskiego króla Saragona Wielkiego z Arkadu i arcykapłanką świątyni Nanny).

Pismo, kiedy już istniało, wykorzystywano głównie do prac administracyjnych i rachunkowych i jeszcze w III w. n.e pisane prace literackie były rzadkością. Źródła literatury zdecydowanie stanowiły przekazy ustne, a dzieła pisane stanowiły mniejszość. Na podstawie analizy Iliady i Odysei, badacze twierdzą, że Homer opowieść zapisał, a później, ktoś inny dopisywał do niej całe fragmenty. Dzieła Homera powstały w VIII w. p.n.e., a przedstawiony przez niego obraz świata kultury mykeńskiej, opiera się na ustnych opowiadaniach przekazywanych z pokolenia na pokolenie, przez blisko sto wieków. Jest bardziej poetycki, niż historyczny, a bojownicy posługują się żelazem, którego jeszcze wtedy nie wynaleziono. Wielokrotnie powtarzane twierdzenia o dawnych mędrcach, czy pamięci ludu świadczą jednoznacznie zarówno o źródłach jak i szacunku do nieznanych autorów pra-twórczości.

Można ten szacunek traktować jako pewnego rodzaju ochronę autorów i dzieł, wynikającą nie z przepisów prawa, lecz kultury, moralności, czy estetyki. Wiadomo też, że działalność artystyczna i naukowa były nagradzane, co stymulowało dalszy rozwój sztuki i badań. Natomiast długo nie pojawiało się w tym kontekście słowo twórca (łac. creator, effector, auctor), które w dawnych wiekach oznaczało ojca, założyciela, fundatora, sprawcę, wynalazcę, a w teologii Boga. Dopiero w XIX w. stało się ono synonimem artysty, a słowo twórczość połączono ze sztuką.

Wcześniej także słowo sztuka (łac. ars) miało inne konotacje i oznaczało umiejętność, biegłość w rzemiośle, kunszt, rękodzieło, zdolność, znajomość reguł wytwarzania pewnych rzeczy, a w starożytnej Grecji także naukę i wiedzę. Dopiero Cyceron, pewne działania ludzkie wyodrębnił ze sztuk jako działania umysłu. Sztuka w rozumieniu starożytnym podlegała regułom, a czynienie czegoś bez reguł, było jej przeciwieństwem (stąd powtarzalność i kanony według których działano). Indywidualność, którą dostrzegamy w pracach różnych autorów była niezamierzona i przenikała do sztuki poza wolą artystów. Ich dążeniem miała być doskonałość w odtwarzaniu wzorca. Dopiero w okresie renesansu uznano wolność w twórczości i osobiste piętno jakie odróżnia działania konkretnego artysty, za prawo autora i za razem walor jego dzieł.

W tym kontekście, także pojęcie autorstwa należy w starożytności rozumieć inaczej niż obecnie. Wielu autorów nie zdawało sobie sprawy ze swojej indywidualności. Często autorstwo przypisywano zbiorowości (pieśni ludowe), fundatorowi, inicjatorowi, a także osobie której myśli uległy zapisaniu, bądź pod czyim pracowano patronatem. Ewangelia wg Świętego Jana, Łukasza, Marka, czy Mateusza oznacza ich patronat, autorytet, a więc spisanie tego co mówili, ale przez inną osobę, która pozostała anonimowa, bo nie była istotna. Autor, w naszym obecnym rozumieniu nie miał wielkiego znaczenia. Ważniejszy był ten, który później taką opowieść przekazywał. Znajdujemy sygnatury na greckiej ceramice, ale nie wiadomo, czy chodzi o autora naczynia, rysunku, czy zamawiającego.

We wszystkich rozwiniętych kulturach utwory podpisane pociągały za sobą powstanie pojęcia ich „ojcostwa” lub „własności”, niezależnie od tego w jakim stopniu rozpoznawano te kategorie, a w rezultacie problemu fikcji literackich, naśladownictwa, a nawet kradzieży literackiej, nazywanej później plagiatem.

Górnicki L.: Rozwój idei praw autorskich: od starożytności do II wojny światowej i z tej książki głównie czerpałam swoja wiedzę

Pojęcie plagiatu (łac. plagium – niewolnictwo, plagiārius: porywacz, złodziej, handlarz niewolnikami) wprowadził rzymski poeta Martialis, który zdefiniował je jako zniewolenie dzieła, przez osobę, która sobie przypisuje autorstwo nie swojego utworu, ale świadomość kradzieży intelektualnej, nawet nienazwanej, pojawiała się i w innych kulturach.

U Greków (Theognis z Megary) plágios (zależny, ukośny, poprzeczny, podstępny) oznaczał kradzież i najczęściej pojawiał się jako zarzut w pracach literackich i filozoficznych, szczególnie w przypadku cytatów bez podania źródła. Horacy, podkreślał ważną rolę autora w każdym dziele i jako pierwszy zauważył istnienie praw materialnych i niematerialnych. Skarżył się, że jego dzieła są przerabiane i ogłaszane jako własne. Bardzo różne było podejście do wytworów sztuki i nauki w różnych starożytnych kręgach kulturalnych.

W starożytnych Chinach uważano, że artysta powinien czerpać ze wzorów przeszłości i to dosłownie. Kopiowanie przynosiło zaszczyt, a przetwarzanie cudzej twórczości miało pozytywne konotacje. Działaniom twórczym przyświecała myśl Konfucjusza: przekazuję a nie tworzę, wierząc w Starożytnych i kochając ich, mam odwagę porównać się z naszym dawnym P’ang. Równolegle popularne było podejście taoistyczne, według którego akt twórczy to nagłe objawienie, a prawdziwe dzieło sztuki rodzi się w sercu, czyli cechuje je odmienność i oryginalność. To co możemy zaobserwować, to jego powłoka zewnętrzna, forma, którą wtedy otrzymuje. Taka koncepcja jest znacznie bliższa naszemu współczesnemu rozumieniu sztuki.

Autorzy w starożytnych Chinach publikowali utwory pod swoim nazwiskiem. Szanowano pewne ich prawa osobiste, co można uznać za przyczynek do współczesnego prawa autorskiego, ale pomijano ich prawa majątkowe. Kopiowanie i przetwarzanie cudzej twórczości, tak chwalone przez Konfucjusza, w pewnych kręgach uchodziło za naganne, chociaż skuteczność egzekwowania prawa w tym zakresie była niewielka.

Po wynalezieniu papieru (Cai Lun ok. 105 r. n.e.) i druku, w czasie panowania dynastii Tang, podjęto działania, aby uregulować prawo do publikacji i wznawiania dzieł. Pierwsze chińskie ruchome czcionki pochodzą z VII w. p.n.e. (wynalazek egipski ok. 2 400 p.n.e.), ale za przełom uważa się druki drzeworytnicze z VII i VIII w. n.e. i Sutrę, którą w 764 r. odbito w milionie egzemplarzy. Do dziś zachowało się ponad 100 tys. kopii różnych druków, co świadczy o tym, że proceder był popularny, a nawet masowy (Iwona Moron, BGPW BLOG: Krótka historia druku, 8.12.2017). W 835 r. n.e. Cesarz Wén Zōng, wydał edykt, zakazujący nielegalnego kopiowania kalendarzy, almanachów i pokrewnych pozycji, ale bardziej należy to łączyć nie z ochroną autorów, a nadzorem nad niekontrolowanym powielaniem materiałów literackich i plastycznych.

Z lat 60. 70. XII w. pochodzi pierwsza zachowana klauzula zakazu przedruku, a z XIII w. kilka wyroków sądowych, wskazujących, że oryginalność, reputacja autora i ochrona interesów handlowych były już wtedy w Chinach dobrze znane. Trudno jednak mówić o podwalinach prawa autorskiego, bo wszelkie uprawnienia przysługujące jednostkom, były w tym okresie niezgodne z panującą doktryną. Nowy etap w rozwoju prawa autorskiego w Chinach rozpoczął się dopiero po przyjęciu zachodnich wzorców w XX w., ale i współcześnie nasze uregulowania prawne, rozumiane są z trudem. Chiny są członkiem Konwencji Berneńskiej od 15.10.1992 r.

W judaizmie ochrona praw autorskich i praw wydawcy, ma podstawy zarówno religijne jak i światopoglądowe. Oznacza szacunek do wytworów ludzkiej myśli, ale nie koncentruje się na własności majątkowej, a podejściu etycznym. Nacisk kładziono na integralność dzieła, posługiwanie się cudzymi słowami określano jako zapożyczenie, a Talmud zakazywał plagiatu. Uważa się, że przez kradzież intelektualną, myśli, wiedzy czy mądrości następuje u odbiorców zmniejszenie zdolności rzetelnej i uczciwej oceny sytuacji, tak przy prowadzeniu interesów, jak i w pozostałych stosunkach międzyludzkich.

Żydowski mędrzec z Babilonii Samuel bar Abba (ok. 165 – 257 n.e.) stwierdził: Zakazane jest wprowadzanie ludzi w błąd, nawet nie Żydów. Wątek pojawia się wielokrotnie. Rabin sefardyjski Josef Ben Efraim Karo, a w połowie XVI w. poucza, że nie wolno oszukiwać innych przy kupnie i sprzedaży, albo by ukraść ich intelekt. Przy wykonywaniu ręcznych kopii tekstów, bardzo podkreślano, że powinny być to kopie wierne. W przypadku błędów nie skreślano, ale zapamiętywano, że taki błąd powstał i każdorazowo poprawiano go ustnie, wskazując, kto spowodował pomyłkę. Rabin Isaiah Ben Avraham Ha-Levi Horowitz, jeden z czołowych autorytetów pierwszej połowy XVII w. przypominał, że obrabowanie człowieka z jego idei jest gorsze niż obrabowanie go z pieniędzy.

Zauważano dwa rodzaje występujących praw: prawo autora i prawo wydawcy, który wydał dzieło należące do domeny publicznej. Powszechna była praktyka haskamot (za ważny środek ochrony uważana od XVI w.), tłumaczona, jako pieczęć aprobaty, a jednocześnie stanowiąca ograniczenie dla innych wydawców chcących wydać to samo dzieło, co znajduje odzwierciedlanie także we współczesnym prawie (rozdział 3 polskiej Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Okres ochrony wahał się od 3 do 50 lat, a najczęściej 7 lub do wyczerpania pierwszej edycji dzieła i mógł dotyczyć różnego obszaru.

W połowie XVI w. synod w Ferrarze przyjął zakaz drukowania jakiejkolwiek książki bez zgody trzech rabinów, co przerodziło się w zwyczaj sporządzania przez nich przedmów do akceptowanych książek. Prawa autora zabezpieczano przez wywodzący się z ksiąg religijnych zakaz wkraczania w ekonomiczne i handlowe prawa innych. W XVIII w. Rabin Moshe Sofer sformułował stwierdzenie, że kto poświęcił wysiłek, energię twórczą w celu osiągnięcia pewnego stanu, nawet jeśli jest on niematerialny, a więc poza posiadaniem jakiejś namacalnej własności, jest upoważniony prawnie do wynikających z tego dochodów.

Ochrony, odwołując się do siły zakazu oraz klątwy ukąszenia węża, udzielono (1622 r.) włoskiemu skrzypkowi, wokaliście i kompozytorowi żydowskiego pochodzenia Salamone Rossi i jego wydawcom Pietri i Lorenzo Bragadini w związku z wydaniem Pieśni Salomona. Gdyby takie nielegalne wydanie powstało, żaden Żyd nie miał prawa go kupić przez 15 lat od pierwszego wydania utworu.

Modele ochrony stworzone w starożytności przez Izraelitów i zapisane w ich świętych księgach są nadal obowiązujące i wciąż uzupełniane nowymi postanowieniami. Nadal główny nacisk jest kładziony na odpowiednik naszych praw osobistych. Ochrona praw majątkowych pojawia się niejako pośrednio, szczególnie od czasów wynalezienia druku, a Izrael jest członkiem Konwencji Berneńskiej od 24.03.1950 r.